Znak Triad – Drogi Łaski i Pokoju

Triady – Droga Łaski i Pokoju

Triady – Droga Łaski i Pokoju

Strona główna > Uniwersalistyczne spojrzenie na społeczeństwo

Uniwersalistyczne spojrzenie na społeczeństwo

Model etyczny zbiorowości społecznej

 

„Człowiek szlachetny kieruje się sprawiedliwością. Człowiek mały – korzyścią”. Konfucjusz

 

Proponowany model (Rys. 1) łączy w sobie ustalenia z dziedziny matematyki i statystyki (rozkład normalny, inaczej rozkład Gaussa), ekonomii i zarządzania (zasada Pareta, czyli zasada 80 na 20) oraz psychologii (badania stwierdzające, że 5% dowolnej populacji stanowią czerpiący radość z cudzego cierpienia sadyści, 5% starający się za wszelką cenę nie krzywdzić nikogo altruiści, a pozostałe 90% zachowuje się zależnie od okoliczności, zawsze znajdując dla swojego postępowania jakieś usprawiedliwienie).

5%

sadyści

15%

prawie sadyści

60%

ludzie chwiejni, obojętni, nijacy

15%

prawie altruiści

5%

altruiści

20%

„bandyci”, twardo stojący po stronie zła; motto: „Wszyscy ludzie są tak czy inaczej źli, ja jestem tylko bardziej zaradny”

60%

„chorągiewki”, stojące po stronie zła częściowo lub łatwo zmieniające stronę; motto: „Jestem dobrym człowiekiem. Nie chcę zła, a kiedy je czynię, to tak naprawdę nie jest to moja wina”

20%

„rycerze”, mocno stojący po stronie dobra; motto: „Jest we mnie dobro i zło. Staję po stronie dobra”

80%

ego-subiektywiści

20%

uniwersaliści

odpowiadają bezpośrednio za 80% ponadprzeciętnego dobra

odpowiadają bezpośrednio za 20% ponadprzeciętnego dobra

odpowiadają bezpośrednio za 80% ponadprzeciętnego zła

odpowiadają bezpośrednio za 20% ponadprzeciętnego zła

współtworzą 60% ponadprzeciętnego dobra i współodpowiadają za 60% ponadprzeciętnego zła

Rys. 1. Model etyczny zbiorowości społecznej

„Bandyci” dla realizacji własnych pragnień i interesów gotowi są na wszelkie zło w każdych warunkach. Idą przez życie „po trupach”, obdarzając „wspaniałomyślnie” swoimi łaskami nielicznych wybrańców. „Rycerze” wytrwale kierują się dobrem i sprawiedliwością, dla których w różnym stopniu poświęcają osobiste pragnienia i interesy (bycie „rycerzem” nie zawsze i nie koniecznie wymaga heroizmu). „Chorągiewki” postępują zależnie od okoliczności, stale dopasowując swój elastyczny system moralny do potrzeb bieżącej egzystencji (ma być wygodnie, syto, łatwo i przyjemnie). Z faktu, że mają „dobrą wolę” (nieokreślone pragnienie, żeby było „dobrze”, nie związane z dobrą wolą jako dążeniem do obiektywnego dobra, którą posiadają uniwersaliści), wyciągają one całkowicie błędny wniosek, że są obiektywnie dobrymi ludźmi. W normalnych warunkach „chorągiewki” niechętnie w jaskrawy sposób krzywdzą innych, a także potrafią czynić czasami wiele rzeczywistego dobra (co razem jeszcze bardziej utwierdza je w przekonaniu o własnej „dobroci”). W sytuacjach nadzwyczajnych „chorągiewki” zdolne są do wszystkiego.

 

Model stosunkowo precyzyjnie opisuje zbiorowości zróżnicowane, o losowym składzie, takie jak: plemię, naród, obywatele państwa, mieszkańcy miejscowości, ludzkość. Jego dokładność maleje w przypadku grup etycznie selekcjonowanych – selekcja negatywna zwiększa udział „bandytów” i zmniejsza „rycerzy” (np. społeczności pospolitych przestępców, ludzi bogatych czy posiadających władzę), selekcja pozytywna działa odwrotnie (organizacje charytatywne, zdrowe wspólnoty religijne itp.). Model nie wyczerpuje bogactwa życia. Nie obejmuje m.in. wyjątków potwierdzających regułę, np. genetycznych sadystów, którzy dzięki pracy nad sobą stają po stronie dobra; sytuacji ekstremalnych, ograniczających działanie wolnej woli, jak tortury czy bezpośrednie zagrożenie życia swojego lub bliskich.

Funkcjonowanie tradycyjnych społeczeństw i społeczności

 

„Nie bój się wrogów – w najgorszym razie mogą cię zabić. Nie bój się przyjaciół – w najgorszym razie mogą cię zdradzić. Strzeż się obojętnych – nie zabijają i nie zdradzają, ale za ich milczącą zgodą mord i zdrada istnieją na świecie”. Bruno Jasieński

 

Głównym mechanizmem, kształtującym stosunki społeczne zbiorowości nieselekcjonowanych, w których przytłaczającą większość stanowią ego-subiektywiści, jest walka o stan posiadania (zasoby materialne, władzę, pozycję społeczną), prowadzona na zasadach prawa silniejszego (od niezdrowej rywalizacji po przemoc). O sukcesach w tej walce decydują cztery parametry: wrodzone cechy i zdolności, dobra odziedziczone, bezwzględność w dążeniu do celu (gotowość krzywdzenia innych) oraz zmienna losowa, czyli tzw. szczęście. Im wyższa stawka, tym wymagany wyższy poziom parametrów i tym większa pokusa łamania zasad moralnych. Wskutek selekcji negatywnej w elitach pieniądza i władzy dominują „bandyci” i zdemoralizowane „chorągiewki” – „rycerze” są piętnowani („wśród nieuczciwych uczciwy uchodzi za nieuczciwego”) i usuwani, wycofują się sami albo tworzą odizolowane wyspy. Proces ten można zobrazować prawem Kopernika-Greshama: „gorszy pieniądz wypiera lepszy”. Z różną intensywnością, zależną od szeregu czynników, zachodzi on zarówno w zbiorowościach dużych (społeczeństwach), jak i małych (społecznościach, grupach).

 

„Gawiedź (t.j. ludzkość) najłatwiej daje się porywać i entuzjazmować genialnym egoistom, t.j. indywiduom, które tylko mają korzyść na widoku. Motywa egoistyczne są dla mas ludzkich od razu zrozumiałe: dla jakichś tam idei abstrakcyjnych mają one zmysły zamknięte. To nam objaśnia powodzenie Napoleonów i innych tego rodzaju opryszków, dla których miliony ludzi poświęcały chętnie życie i wszystkie dobra swoje”. Jan Baudouin de Courtenay

 

Zajmujący szczyty władzy (nie musi ona mieć formalnego charakteru) „bandyci” są zbyt nieliczni, aby samodzielnie kontrolować całą zbiorowość i nią zarządzać. Konieczna do tego jest czynna i bierna współpraca większości „chorągiewek”, które łączy z „bandytami” wspólna postawa życiowa – ego-subiektywizm. Podobna mentalność oraz układ wzajemnych korzyści, oparty na wykorzystywaniu i prześladowaniu najsłabszych, stanowią fundament sojuszu przedstawicieli obu grup.

Sojusz „bandytów” i „chorągiewek”

Aspekt / Grupa

„Bandyci”

Większość „chorągiewek”

Wzajemne postrzeganie

Pogarda za słabość, bezmyślność, sprzedajność i nijakość. Uznawanie za pozbawione podmiotowości narzędzia do osiągania celów. Nazywanie między sobą „bydłem” i „hołotą”.

Szacunek za siłę, spryt i skuteczność w zdobywaniu bogactwa i władzy. Niezależnie od sympatii, zazdrość i skryte pragnienie bycia takimi samymi.

Zachowanie wobec siebie

Imponowanie, okłamywanie i oszukiwanie, stosowanie metody „kija i marchewki” oraz strategii „dziel i rządź”:

1) uwodzenie bogactwem i władzą;

2) schlebianie jako „dobrym ludziom”, chwalenie, wyróżnianie, odznaczanie;

3) manipulowanie za pomocą propagandy („pranie mózgu”);*

4) przekupywanie indywidualne (korupcja) i zbiorowe („chleb i igrzyska”);

5) zastraszanie, przykładne karanie oponentów, kreowanie wspólnego wroga.

Postawa bierna i reaktywna:

1) podziw, uniżoność, lizusostwo, duma z każdorazowego dopuszczenia do „pańskiego stołu”;

2) duma, oddanie, uwielbienie, preferowanie „słodkiego kłamstwa” nad „gorzką prawdę”;

3) bezmyślna akceptacja;**

4) sprzedajność – „tylko głupi nie bierze”;

5) strach i posłuszeństwo – „takie jest życie”, „trzeba znać swoje miejsce”, „lepiej się nie wychylać”, „bić innych”.

Stosunek do „rycerzy”

Szacunek za zasady. Postrzeganie jako rywali do „rządu dusz” i władzy. Zwalczanie (w tym zabijanie), zastraszanie, uciszanie, oczernianie, ośmieszanie.

Pogarda za brak bogactwa i władzy. Postrzeganie jako nieżyciowych idealistów-radykałów, zagrażających wygodnemu życiu i spokojowi sumienia. Lekceważenie, wyszydzanie, opluwanie.

Układ wewnątrz zbiorowości

Wspólne wygodne urządzanie się kosztem słabszych – mniejszości, nizin społecznych, wszystkich, którzy nie potrafią się obronić. „Bandyci” wskazują ofiary, zapewniają moralne usprawiedliwienie*** (jeśli trzeba, poparte opiniami „autorytetów”) i organizują. „Chorągiewki” wykonują polecenia, dodając coś od siebie albo nie, lub przynajmniej nie przeszkadzają. W zamian otrzymują udział w „łupach” oraz dowartościowują się w stopniu, w jakim mogą z nadania „bandytów” zajmować ich pozycję względem ofiar.

Układ zewnętrzny

Analogiczny do układu wewnętrznego, lecz skierowany przeciwko innym zbiorowościom – „obcym”. Sprzyja mu pycha i chciwość sojuszników, a także pojawiająca się ograniczoność zasobów całej zbiorowości.

* Propaganda daje tzw. efekt iluzji prawdy („Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. Joseph Goebbels). Z jej pomocą największe zło można przedstawić jako dobro, a największe dobro jako zło, z „rycerza” uczynić złoczyńcę („rzucaj błotem, zawsze coś się przyklei”), a najgorszego „bandytę” wykreować na superbohatera. Ego-subiektywistyczna propaganda działa jednak tylko w przypadku „chorągiewek”, demoralizując je lub zamieniając w „pożytecznych idiotów” – „rycerzami” trudno manipulować, bo trudno sterować kimś, kto w pierwszym rzędzie kieruje się uniwersalistycznym sumieniem i widzi pełnoprawnego człowieka w każdej istocie ludzkiej bez wyjątku. Dla „bandytów” ego-subiektywizm jest więc nie tylko przyjętą postawą życiową, ale również niezwykle skutecznym narzędziem władzy i społecznej kontroli.

** „Bandytom” stosunkowo łatwo jest namawiać „chorągiewki” do zła: jeżeli ktoś uważa, że najważniejszy jest interes swój lub „swoich”, to chętnie uwierzy w każde „dobro”, które jest wygodne i przynosi korzyść; jeżeli ktoś wierzy, że istnieje choć jeden człowiek (kategoria ludzi) z natury od niego gorszy, którego wolno krzywdzić tylko dlatego, że jest innej narodowości, ma inny kolor skóry, jest ubogi, nie zdążył się jeszcze urodzić itp. itd., to w odpowiednich warunkach może on uwierzyć we wszystko i zaakceptować każde zło (jak mawiają zabójcy: „najtrudniej zabić pierwszy raz”).

*** Do popularnych zabiegów należą m.in.: obwinianie ofiar („sami są sobie winni”, oczernianie, budowanie negatywnych stereotypów, generalizowanie i w konsekwencji stosowanie zasady odpowiedzialności zbiorowej), dehumanizacja ofiar („czarnoskóry/Aborygen/Żyd/„żółtek”/Ukrainiec/Palestyńczyk/płód/embrion to nie człowiek”), zasłanianie się szczytnymi ideałami (promowanie nacjonalizmu pod sztandarem miłości ojczyzny, walki klas pod hasłem sprawiedliwości, nietolerancji religijnej pod pozorem obrony wiary, aborcjonizmu pod szyldem wolności), rozmywanie odpowiedzialności osobistej („rozkaz to rozkaz”), tworzenie moralnej atmosfery „mętnej wody”, w której nie wiadomo, kto jest ofiarą, a kto katem (relatywizowanie, mieszanie dobra ze złem i prawdy z fałszem; „wszystko jest szare”, ponieważ „nic nie jest czarno-białe”).

Amerykanie chcieli wymordować wszystkich Japończyków Dla większości społeczeństwa, amerykański żołnierz z okresu II wojny światowej jest uosobieniem odwagi i honoru. Mało kto wspomina jednak ich inne, mroczniejsze oblicze. Jak pokazały wyniki sondażu przeprowadzonego w 1943 roku, aż połowa amerykańskich żołnierzy była przekonana, że jedynym sposobem na osiągnięcie pokoju jest masowa eksterminacja narodu japońskiego, który liczył wtedy 70 milionów osób. Ich poglądy były uderzająco podobne do tych, jakie wpajano młodzieży w nazistowskiej III Rzeszy! Jak to się stało? Taki stan rzeczy był wynikiem prężnego działania propagandy amerykańskich władz. Obawiając się, że amerykanie stracą zainteresowanie walką, która toczyła się tysiące kilometrów od ich kraju oraz, że żołnierze nie będą mieć wystarczającej motywacji do walki, władze Stanów Zjednoczonych robiły wszystko, by przedstawić Japończyków jako podludzi. Ich działania doprowadziły do tego, że przez wielu Amerykanów, obywatele Japonii byli uważani za dzikusów i nazywani „żółtą zarazą”. Według żołnierzy zabijanie ich było jak eksterminacja dokuczliwych szkodników. Wielu żołnierzy walczących z japońskim wojskiem przyznało potem, że nie traktowali tego jako mordowanie ludzi. Działania propagandy doprowadziły do tego, że w 1945 roku prezydent Harry Truman bez wahania i oporu społecznego zrzucił bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki”. Źródło: „Tego na pewno nie wiedzieliście o II wojnie światowej cz. II”, 19.06.2019, opracowania.pl

 

„Przechwycone” to wyjątkowe świadectwo wojny w Ukrainie. Korzystając z pochodzących z 2022 roku zapisów telefonicznych rozmów rosyjskich żołnierzy z bliskimi dokumentalistka Oksana Karpovych pozwala nam poznać motywację agresorów, ukazując w ten sposób grozę i absurd putinowskiej napaści. [...] Reżyserka pokazuje zarazem zarówno absurd rosyjskiej agresji, jak i zaczadzenie propagandą żołnierzy i ich rodzin. [...] Dzwoniący do swoich żon, dziewczyn i matek mężczyźni szukają u nich bliskości, potwierdzenia sensu i wsparcia. A tym, co najbardziej szokuje, są właśnie reakcje bliskich oddalonych od frontu o setki kilometrów. Padające w rozmowach słowa aprobaty i zachęty pokazują siłę rosyjskiej propagandy, której udało się całkowicie zdehumanizować Ukraińców i są potwierdzeniem banalności zła, którego źródeł niemiecka filozofka Hannah Arendt dopatrywała się m.in. w braku refleksji czyniącej zwykłych ludzi zdolnymi do popełniania najbardziej okrutnych zbrodni. [...] Amerykański prezydent Donald Trump głośno przelicza dotychczasową pomoc udzieloną Ukrainie na dolary i atakuje prezydenta Ukrainy oskarżając go o wywołanie wojny. Słowa Trumpa, zestawione z ogromem wojennych zniszczeń, brzmią równie obrzydliwie i cynicznie, jak radość rosyjskich żołdaków, grabiących ukraińskie domy”. Źródło: Rafał Pawłowski „„Przechwycone”: halo tu wojna. Tego filmu trzeba... posłuchać”, 6.03.2025, film.interia.pl

 

Ponieważ system moralny „chorągiewek” jest bardzo elastyczny, a do tego goniąc bezustannie za dobrami materialnymi chlubią się tym, że „nie mają czasu na myślenie”, są one łatwe do sterowania i podatne na manipulacje. Chętnie wierzą, że wszelka wiedza, której źródłem nie są jedynie słuszne podręczniki szkolne i mainstreamowe media, to „teorie spiskowe” lub „obca propaganda”. Można im wmówić nawet to, że pewni ludzie – osoby nienarodzone, innej rasy, narodowości, „niewierni” czy „wrogowie ludu” – nie są (przynajmniej w pełni) ludźmi... Jedyne, czego „chorągiewkom” wmówić się nie da, to wiary, że ich miska jest pełna, kiedy z głodu burczy im w brzuchu.

 

Jeżeli rządzący „bandyci” – z przyczyn obiektywnych bądź z powodu swojej nieudolności lub zbytniej chciwości – przestaną zabezpieczać interesy większości „chorągiewek” (czyli wystąpi brak „marchewki” w postaci „chleba i igrzysk”), te mogą w odruchu desperacji zerwać sojusz i zwrócić się przeciwko nim. Gdy do tego dochodzi, „chorągiewki” wyciągają na sztandary zasady moralne i ruszają po pomoc do żyjących na marginesie „rycerzy”, aby wraz z nimi – „wspólnie” – walczyć o sprawiedliwość. „Rycerze” nie odmawiają, bo nie odmawiają sprawiedliwości nigdy i nikomu. To moment, w którym do ruchu społecznego sprzeciwu dołączają fałszywi „rycerze” („farbowane lisy”, „wilki w owczej skórze”), czyli konkurencyjni „bandyci”, dążący do przejęcia władzy. Jeśli rządzący posiadają dostatecznie mocny „kij”, bunt (przynajmniej tymczasowo) zostaje stłumiony i nazwany warcholstwem. Jeśli „kij” się złamie i zwyciężą buntownicy, bunt otrzymuje nazwę rewolucji, rządy przy aplauzie „chorągiewek” przejmują fałszywi „rycerze” i po likwidacji lub zepchnięciu z powrotem na margines „rycerzy” prawdziwych („rewolucja pożera własne dzieci”) sytuacja wraca do normy. Tak działający mechanizm sprawia, że możliwe jest obalanie tyranów, lecz niemożliwe stworzenie raju na Ziemi.

 

Za przykład mogą posłużyć dzieje polskiej „Solidarności”. Komuniści od początku swoich rządów tak szaleńczo inwestowali w zbrojenia, że przy ich mało wydajnej gospodarce regularnie doprowadzali do kryzysów żywnościowych. Masowe protesty tłumili przemocą, zabijając i represjonując. Na kulcie ofiar, pod hasłami walki o prawdę, wolność i sprawiedliwość, tworzyła się podziemna opozycja, złożona z uniwersalistów, nacjonalistów i społecznych darwinistów. Kolejny kryzys gospodarczy zaowocował powstaniem wielomilionowej „Solidarności”, którą komuniści rozgromili, wprowadzając stan wojenny (1981-1983). Ponieważ jednak Związek Radziecki uwikłał się w wyścig zbrojeń z Zachodem (nie wiadomo po co, skoro miał gwarancję przetrwania w postaci tysięcy głowic jądrowych), kryzys w całym bloku sowieckim okazał się głęboki i permanentny. Ostre wybuchy społecznego niezadowolenia, grożące w końcu „wieszaniem czerwonych”, były tylko kwestią czasu. W tej sytuacji komuniści reaktywowali „Solidarność” w przyjaznej dla siebie formie i gładko zamienili totalitarny komunizm na demokrację i kapitalizm, ciężarem reform obdarzając opozycję, a samemu przejmując państwowy majątek i w nowej rzeczywistości dobrze sobie żyjąc (pakt Jaruzelski-Rockefeller 1985, Magdalenka 1988-1989, Okrągły Stół 1989, uwłaszczenie nomenklatury po 1985). Polityczną scenę opanowali nacjonaliści i społeczni darwiniści, co jakiś czas wymieniający się władzą (przynajmniej tą oficjalną). Po uniwersalistach nie pozostał nawet ślad. Czy „Solidarność” zwyciężyła? Historycznie nie – to komuniści przegrali sami ze sobą, nie potrafiąc zrezygnować z kilku czołgów i paru wojen zastępczych dla zapełnienia sklepowych półek; gdyby nie te „puste półki”, rządziliby do dzisiaj. Nie wygrała także ideowo – zarówno społeczni darwiniści, jak i nacjonaliści (oraz ich mutacje i hybrydy) są zaprzeczeniem ogólnoludzkiej solidarności, co obrazuje chociażby los Ślązaków, migrantów, mniejszości seksualnych, dzieci nienarodzonych czy osób w trudnej sytuacji życiowej (w tym osób niepełnosprawnych i cierpiących na choroby rzadkie), zmuszonych do organizowania zbiórek charytatywnych.

Stadnina Koni Moszna. Fot. Grzegorz Berke – Triady 2021

Stadnina Koni Moszna. Fot. Grzegorz Berke – Triady 2021

Zbiorowości barbarzyńskie i częściowo cywilizowane

 

„Przemoc rodzi przemoc, a ta jeszcze więcej przemocy”. Gong Ji-young

 

Słowo „cywilizowany”, czyli „postępujący zgodnie z prawem i etyką” (sjp.pwn.pl), nie znaczy nic, dopóki nie określi się, o jaką etykę chodzi i na straży jakich wartości stoi prawo. ZSRR i III Rzesza również posiadały własne systemy etyczno-prawne, których przestrzegały – były państwami praworządnymi – jednak nawet większość ego-subiektywistów (przynajmniej tych odrobinę znających historię) nie uważa ich za państwa cywilizowane. Z uniwersalistycznego punktu widzenia w pełni cywilizowaną zbiorowością społeczną (społeczeństwem, narodem, państwem jako przedstawicielem społeczeństwa/narodu, całą ludzkością) jest wyłącznie zbiorowość, kierująca się w teorii i praktyce uniwersalizmem etycznym. Wszelkie inne zbiorowości to zbiorowości barbarzyńskie bądź częściowo cywilizowane, w stopniu proporcjonalnym do respektowania przez nie uniwersalistycznych norm.

 

Zbiorowości nieselekcjonowane składają się w przeważającej części z „chorągiewek”, zatem one same również są „chorągiewkami”. Raz zachowują się lepiej (bardziej cywilizowanie), a raz gorzej (po barbarzyńsku), zależnie od warunków i okoliczności dziejowych. Kiedy mogą, „na własnym podwórku” krzywdzą słabszych i pod przywództwem rodzimych „bandytów” wyruszają na „słuszną” wojnę z „obcymi”, aby mordować, gwałcić i grabić. Gdy same stają się ofiarami, wyciągają na sztandary zasady moralne i walczą o prawdę, wolność i sprawiedliwość. Uzyskawszy, co chciały, przy pierwszej okazji z ofiar na powrót zamieniają się w katów. Zdarza się, że występują w podwójnej roli: są równocześnie ofiarami jednych i katami drugich. Organizmy silniejsze „błądzą” częściej i na większą skalę (bo mogą), słabsze rzadziej i mniej (bo takich możliwości nie mają).

Jeżeli ktoś walczy o prawdę, wolność i sprawiedliwość tylko wtedy, gdy służą one jego interesom, oznacza to, że jest hipokrytą i oszustem, który wykorzystuje szczytne idee jako środki do realizacji własnych, egoistycznych celów. Dotyczy to zarówno pojedynczych osób, jak i całych zbiorowości.

Ponieważ zbiorowości mieszane nie są z natury ani „rycerzami”, ani „bandytami”, ich klasyfikowanie pod kątem ucywilizowania możliwe jest wyłącznie w odniesieniu do konkretnego okresu historycznego. Niestety, pomijając kwestię zbiorowości niewielkich i nietypowych, próżno szukać na przestrzeni wieków społeczeństw, państw i narodów w pełni cywilizowanych. Ludzkość nie zrodziła dotąd znaczącego organizmu społecznego, którym mogłaby się pochwalić we Wszechświecie.

 

„Władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie”. John Acton

 

„Daj mi kontrolę nad systemem kredytowym danego państwa, a nie będzie mnie obchodzić, kto tworzy jego prawa”. Mayer Amschel Rothschild

 

„Wszędzie gdzie triumfował opór przy użyciu przemocy, wszędzie tam rozwinął się ucisk”. Errico Malatesta

 

Tradycyjne społeczeństwa, zdominowane przez ego-subiektywistów i ich prawo silniejszego, posiadają w swych dziejach jedynie okresy barbarzyństwa oraz częściowego ucywilizowania. Miotają się one pomiędzy rozpasaną dyktaturą (która najpierw robi porządek, a później robi, co chce) a pozorną z reguły demokracją (która nawet idealna nie gwarantuje praw mniejszości, ale dla ogółu jest przeważnie lepsza, bowiem rządzący oficjalnie „bandyci” muszą się bardziej liczyć z „chorągiewkami”), pomiędzy rewolucjami krwawymi i aksamitnymi, między napadaniem na inne społeczeństwa a samemu byciem napadanym. Nawet w niezwykłych czasach, gdy spora liczba obywateli może zażywać pokoju i względnego dobrobytu, nierówności społeczne mają się dobrze i stale rosną, słabi jak zawsze idą na dno, a „niewidzialne” mniejszości dryfują na marginesie, ciesząc się, że jeszcze żyją. Niezdrowa rywalizacja i przemoc (fizyczna, psychiczna, ekonomiczna) prowadzą do niesprawiedliwości, która znów wywołuje przemoc. To samonapędzające się, ego-subiektywistyczne błędne koło.

 

„Taki jest świat”? Tak, taki jest ego-subiektywistyczny świat, świat „bandytów” i „chorągiewek”. Kto w tej machinie zła odgrywa główną rolę? „Chorągiewki” pokazują palcem na „bandytów”: „To ONI wydają zbrodnicze rozkazy! To ONI tworzą niesprawiedliwe prawo! To ONI kłamią, kradną i zabijają!”. „Bandyci” wskazują na „chorągiewki”: „To ONI wykonują rozkazy! To ONI stoją na straży prawa! To ONI kłamią, kradną i zabijają!”. Więc kto jest bardziej winny: „bandyta” każący strzelać do nieuzbrojonych cywili, zrzucać bomby na dzieci i bić pokojowych demonstrantów, czy „chorągiewka”, która nawet nie próbuje chybiać, sabotować i odchodzić ze służby? Jedni i drudzy mają na rękach krew niewinnych. Bez jednych i drugich machina zła działać nie może. Zasadnicza różnica między nimi nie ma bowiem charakteru moralnego, lecz jest kwestią możliwości. To dlatego „chorągiewki” tak łatwo schodzą na złą drogę, kiedy los zsyła im nagle pieniądze lub władzę, to dlatego tak prędko z ofiar stają się katami. „Okazja czyni złodzieja”. „Bandyci” i „chorągiewki” są de facto takimi samymi barbarzyńcami i w takim samym stopniu odpowiadają za zło na świecie.

Ego-subiektywizm, który neguje równość wszystkich ludzi, uważając część z nich za gorszych i niezasługujących na dobro, w sposób nieunikniony prowadzi do niesprawiedliwości i przemocy. Ich najbardziej jaskrawym przejawem jest brak szacunku dla życia, będący znakiem rozpoznawczym barbarzyństwa. Żeby zostać zabójcą, nie trzeba osobiście zabić, jak to się wydaje „dobrym ludziom”. Wystarczy zgodzić się na mord. Wystarczy go usprawiedliwić albo po prostu milczeć. W uniwersalizmie, w człowieczeństwie nie chodzi dla odmiany o bezustanny heroizm. Chodzi o zrobienie tyle, ile się da. Cywilizacja – czyli obiektywne dobro, pokój, wolność, godność i sprawiedliwość – zaczyna się od obrony życia, każdego życia.

Ludzie, którzy nie wierzą w istnienie piekła, lubią powtarzać, że „piekło to my mamy już tu, na ziemi”. Dla osoby wierzącej w istnienie piekła stwierdzenie to mówi paradoksalnie więcej o piekle niż doczesności. Piekło to bowiem miejsce, w którym do zadawania cierpienia wcale nie potrzeba rozpalonych do czerwoności kotłów i diabelskich wideł. Wystarczy sama obecność ego-subiektywistów, którzy mają w końcu to, co sami sobie wybrali i zamówili niczym produkt z katalogu: świat bez „nawiedzonych” idealistów, świat, w którym nareszcie nikt ich nie „zmusza do kochania jakichś obcych ludzi”. Jest to jednak świat rozczarowujący, w którym ostatecznie okazuje się, że miłość wybiórcza nie jest żadną miłością.

Cywilizowane społeczeństwo uniwersalistyczne

 

„Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!” Jezus Chrystus

 

„Taki jest świat”, ale czy świat taki być musi? Przecież prawie każdy człowiek marzył kiedyś lub nadal marzy o „lepszym świecie”. Odpowiedź na to pytanie zacząć wypada od parafrazy łacińskiej sentencji, przypisywanej Terencjuszowi: „Gdy dwóch mówi to samo, to nie to samo znaczy”.

 

Kiedy o „lepszym świecie” mówi ego-subiektywista, myśli o świecie lepszym dla niego, jego bliskich, może dla narodu, z którym się utożsamia. Jeżeli nawet w porywie marzeń zobaczy ludzi na całej planecie, człowieka w łonie matki już nie dostrzeże. Jego prawda selekcjonuje, miłość wybiera, a sprawiedliwość wyklucza. Co po takim „marzycielu” tym, których odrzucił?

 

Gdy o „lepszym świecie” mówi uniwersalista, ma na myśli świat lepszy dla wszystkich, bez wyjątku. Jeden skrzywdzony człowiek, gdziekolwiek by nie był i jaki by nie był, to o jednego skrzywdzonego za dużo. Tylko takie marzenie ma sens ogólnoludzki i tylko takie warte jest dalszych rozważań.

 

Czy zatem możliwy jest lepszy świat dla wszystkich? Czy możliwe jest budowanie cywilizowanych społeczeństw, rozpoznawalnych w skali globalnej, a nawet ucywilizowanie całej ludzkości?

 

Uczynić świat ogólnie lepszym może każdy człowiek w dowolnej chwili. Wystarczy, że podejmie decyzję o kierowaniu się w życiu uniwersalizmem etycznym i rzeczywiście będzie się nim kierował. Może czasami błądzić i może upadać, ale zawsze będzie podnosił się i wracał, nie nazywając zła dobrem, a dobra złem. Fala miłości rozejdzie się po świecie, niekoniecznie widoczna dla jej twórcy.

 

„Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust”. (Ap 3, 15-16)

 

Aby powstało cywilizowane społeczeństwo, nie podlegające regułom „Modelu etycznego zbiorowości społecznej”, chęć kierowania się uniwersalizmem etycznym musiałaby wyrazić przygniatająca większość członków dużej ludzkiej zbiorowości. Większość ta mogłaby, opierając się na uniwersalistycznych wartościach, w sposób demokratyczny zorganizować cywilizowane państwo. Decydujący głos w takiej sytuacji należy do najliczniejszych w zbiorowości „chorągiewek”, które – świadome, zjednoczone i zdeterminowane – mogą wszystko. Jak dotąd jeszcze nigdy w historii nie postawiły one na uniwersalizm. Jak dotąd za judaszowe srebrniki wiernie służą „bandytom”. Gdyby na dobro masowo nawrócili się „bandyci”, świat stałby się nieco lepszy. Gdyby na dobro masowo nawrócili się „dobrzy ludzie”, świat przypominałby Raj. Gwarantem zła na świecie nie są bowiem „bandyci”, którzy nie kochają nawet samych siebie, lecz „dobrzy ludzie”, którzy bardzo kochają „swoich” i tak samo bardzo nie obchodzą ich wszyscy pozostali. Jak to zmienić? Dla uniwersalisty jedyną drogą do stworzenia cywilizowanego społeczeństwa, a w końcu ucywilizowania całej ludzkości, jest edukacja, polegająca na uświadamianiu obiektywnej prawdy, poruszaniu serc i budzeniu sumień.

 

„Demokracja bez wartości łatwo przemienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”.
św. Jan Paweł II

 

Uniwersalista odrzuca ego-subiektywistyczne pomysły na naprawę świata ze względu na ich: 1) egoistyczne cele (lepszy świat dla wybranych), 2) fałszywe założenia (grupy złych ludzi uciskają grupy dobrych ludzi – to, że ktoś jest uciskany, nie oznacza, że jest dobry, oznacza tylko, że jest słabszy), 3) złe metody (zbrodnicza przemoc – nie, cel nie uświęca środków!). „Naprawiając” świat, ego-subiektywiści zastępują jedno zło innym („leczenie dżumy cholerą”) i to nierzadko większym (przykładem masowe zbrodnie rewolucji francuskiej i wszystkich kolejnych rewolucji komunistycznych), a ci spośród nich, którzy zdobywają władzę, ulegają szybkiej demoralizacji. Próby tworzenia sprawiedliwego systemu polityczno-ekonomicznego w oderwaniu od uniwersalizmu z definicji skazane są na porażkę. Bo nie w systemie – dyktaturze czy demokracji, kapitalizmie czy socjalizmie – tkwi zasadniczy problem, lecz w ludziach. Uniwersaliści w każdym systemie będą budowali „niebo”, ego-subiektywiści każdy system zamienią w „piekło”, chociażby wybierali zło w najbardziej aksamitny i demokratyczny sposób.

Szczytny cel nie uświęca zbrodniczych środków. Zbrodnicze środki nie tylko niszczą szczytne cele, ale niszczą także tych, którzy je stosują.

 

ZŁO  +  ZŁO  ≠  DOBRO

 

Systemy władzy w społeczeństwach ego-subiektywistycznych i postulowanym uniwersalistycznym

Obszar / System

ego-subiektywistyczny

uniwersalistyczny

dyktatura

(władza mniejszości)

demokracja

(władza większości)

demokracja uniwersalistyczna

(władza większości oparta na wartościach uniwersalistycznych)

Źródło władzy

przemoc – fizyczna, psychiczna, ekonomiczna itd. (także pod pozorem demokracji)

wola większości

Cel

własny interes

dobro/sprawiedliwość – kompromis słusznych interesów wszystkich

Środki

prawo silniejszego – niezdrowa rywalizacja i nieograniczona przemoc

prawo silniejszego – niezdrowa rywalizacja i ograniczona przemoc

współpraca, zdrowa rywalizacja i ograniczona do minimum przemoc

Rządzący i aparat władzy

ostra selekcja negatywna

selekcja negatywna

selekcja pozytywna

Prawo

zależne od kaprysu rządzących

stanowiące kompromis między interesem rządzących a interesem większości

nastawione na szukanie dobra/sprawiedliwości dla wszystkich

Wymiar sprawiedliwości

zespół instytucji, które pod pozorem sprawiedliwości i niezawisłości chronią interesy dominujących grup społecznych oraz utrzymują porządek wśród pozostałych grup

zespół instytucji, które wymierzają sprawiedliwość

Przestępczość

zapotrzebowanie polityczne i korupcja regulują poziom przestępczości pospolitej i zorganizowanej

przestępczość ograniczona do minimum

Ekonomia

duże nierówności społeczne

małe nierówności społeczne

Stosunek do najsłabszych

zależny od kaprysu rządzących

„rzucanie ochłapów” dla celów politycznych (potrzebna szeroka pomoc charytatywna)

szacunek, instytucjonalna pomoc i opieka (pomoc charytatywna potrzebna w niewielkim stopniu)

Edukacja i media

jednolita propaganda w interesie rządzących

złożona propaganda w interesie rządzących oraz większości

poszukiwanie prawdy obiektywnej

Polityka zagraniczna

nastawiona na realizację własnych interesów kosztem innych za pomocą wszelkich dostępnych metod

nastawiona na szukanie dobra/sprawiedliwości dla wszystkich

 

Budowa cywilizowanego społeczeństwa to jeden z celów życiowych uniwersalisty, choć niekoniecznie najważniejszy. Postrzegana jest jako zadanie ekstremalnie trudne, lecz nie niewykonalne, do którego realizacji powinno dążyć się na miarę swoich możliwości.

 

Stosunek ego-subiektywistów do koncepcji społeczeństwa uniwersalistycznego ma charakter bardziej złożony. Dla „bandytów” stanowi ona realne zagrożenie, które należy zwalczać, najlepiej ośmieszając cały uniwersalizm jako „naiwny, nieżyciowy, oderwany od rzeczywistości idealizm”, niemożliwą w „normalnym świecie” do zastosowania „utopię”. Poza tym: „Czyż nie jesteśmy ludźmi cywilizowanymi i nie żyjemy w cywilizowanych państwach?”. Część „chorągiewek” wierzy w to, innym takie stawianie sprawy odpowiada, a tym wahającym się odbiera chęć do działania. Słowa „idealizm” i „utopia” są znakami rozpoznawczymi ego-subiektywistów, które zdradzają ich w sytuacjach, gdy – z różnych powodów, mniej lub bardziej świadomie – próbują przybierać pozę uniwersalistów.

Strona główna > Uniwersalistyczne spojrzenie na społeczeństwo

Znak Triad – Drogi Łaski i Pokoju

Podstawę dla treści prezentowanych na

stronie stanowi uniwersalizm etyczny.

ETUN

AI Free

© 2021-2026 Grzegorz Berke

Prawa autorskie zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie materiałów dozwolone wyłącznie w celach niekomercyjnych, związanych z ideą strony, w formie niezmienionej i z podaniem źródła. Wszelkie inne wykorzystanie tylko za zgodą autora.