Strona główna > Uniwersalistyczne spojrzenie na narodowość
18+
Uwaga! Treść tylko dla osób pełnoletnich.
Uniwersalistyczne spojrzenie na narodowość
„Jednostka ludzka, mająca prawo do poszanowania jej godności ludzkiej, powinna być bronioną przed przymusem zarówno wyznaniowym, jak i narodowościowym. Zamachy osób, uważających siebie za naczelników pewnej narodowości, na wolność sumienia narodowego innych ludzi, powinny być traktowane albo jako gwałt, albo też jako objaw niepoczytalności”. Jan Baudouin de Courtenay
Wszelkie próby definiowania narodu w oparciu o kryteria obiektywne – pochodzenie etniczne, terytorium, język, historia czy kultura – nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością. Jedyną niepodważalną cechą konstytuującą naród jest świadomość narodowa jego członków.
Naród to zbiorowość osób, które się za naród uważają. Zespół podzielanych wartości oraz łączące członków narodu więzi emocjonalne czynią z niego wspólnotę.
Człowiek ma prawo do dowolnego, nieskrępowanego definiowania własnej tożsamości narodowej (samookreślania się, autoidentyfikacji). Każdy naród, powstały w wyniku samookreślenia się jednostek, ma prawo do uznania swojego istnienia i traktowania go na równi z innymi narodami. Naród ma prawo do samostanowienia, czyli swobodnego decydowania o swoim losie, w tym – jeżeli na obszarze danego regionu historyczno-geograficznego dominuje liczebnie – do posiadania własnego państwa. Osoby fizyczne i prawne (w tym państwa i organizacje międzynarodowe) są zobowiązane do szanowania powyższych praw. Ich nierespektowanie – tak na gruncie społecznym, jak i polityczno-prawnym – stanowi akt niesprawiedliwości, uzurpacji i przemocy.
O ile świadomość prawa do autoidentyfikacji rośnie, o tyle w pozostałych dziedzinach panowało i panuje typowo ego-subiektywistyczne zakłamanie. Prawo do uznania jako narodu, będące domeną ludzkiej wolności, zawłaszczone zostało przez polityków, którzy obdzielają nim niczym łaskami wedle własnego widzimisię, wspieranego przez widzimisię egoistycznej, często nacjonalistycznej większości. Uznanie narodu to nie kwestia czyichkolwiek poglądów ani pseudonaukowych rozważań, tak jak nigdy nie było nią i nie będzie uznanie kogoś za człowieka. Można powiedzieć: uniwersalistyczne mrzonki. Tego samego nie można już jednak powiedzieć o prawie narodów do samostanowienia, które ego-subiektywistyczny świat precyzyjnie zdefiniował. I od początku, swoim zwyczajem, własne zasady łamał, stosując je wybiórczo i instrumentalnie:¹
1) Czternaście punktów Wilsona (1918). Teoria: „13. Stworzenie niepodległego państwa polskiego na terytoriach zamieszkanych przez ludność bezsprzecznie polską”; punkty dodatkowe: „Narody i prowincje nie mogą być przerzucane z jednego państwa do drugiego tak, jak gdyby były ruchomościami lub pionkami w grze”, „Wszystkie jasno wyrażone aspiracje narodowe powinny znaleźć pełne zadośćuczynienie”, „Sprawiedliwość, na której pokój ma być zbudowany, nie może znać uprzywilejowanych, lecz tylko równe prawa dla uczestniczących w nim ludów”. Praktyka: „8. Alzacja i Lotaryngia mają powrócić do Francji” (wola mieszkańców akurat tych regionów okazuje się nieistotna); „10. Stworzenie możliwości autonomicznego rozwoju narodom Austro-Węgier” (po cichu nakaz rozdzielenia Węgrów i Austriaków, ponieważ prezydent USA „nie lubi” Habsburgów); i korona hipokryzji, czyli państwo polskie: a) uskrzydlona prawem do samostanowienia, Odrodzona wkracza na etniczne tereny ukraińskie, bestialsko morduje tysiące² cywili, gwałci i grabi (1919), po czym zdradza sojusznicze wojska ukraińskie, które pomogły jej obronić się przed bolszewikami (1920) i dokonuje rozbioru Ukrainy do spółki z sowiecką Rosją (1921); b) analogicznie Polska najpierw sprzymierza się przeciwko sowietom z armią białoruską (1920), a następnie wspólnie z tymiż sowietami etniczne białoruskie ziemie rozbiera (1921); c) po przegranym z Niemcami na Górnym Śląsku plebiscycie (1921; opcji śląskiej jako trzeciej nie dopuszczono, gdyż uznanie licznej ludności „tylko” miejscowej i utworzenie niepodległej Republiki Górnośląskiej Polakom i Francuzom nie pasowało), Odrodzona wysyła tam tysiące „zielonych ludzików” (1921), bo potrzebuje przemysłu i bogactw naturalnych, a te najłatwiej do spółki z Francuzami ukraść pokonanym Niemcom (o konieczności „przejęcia” śląskiego przemysłu otwarcie piszą ówczesne polskie gazety), co się za cenę wielu istnień ludzkich świetnie udaje (1922; ofiarą polsko-francuskiej grabieży pada m.in. uprzemysłowione Königshütte/Królewska Huta/obecnie Chorzów, którego 75% mieszkańców głosowało za przynależnością do Niemiec); d) z utworzoną na etnicznych ziemiach łemkowskich republiką Polacy łatwo sobie radzą, „ku chwale ojczyzny” mordując i pacyfikując (1920); e) no i jeszcze „przyłączenie” Litwy Środkowej (1922), tak wykrojonej z etnicznej Litwy, żeby większość stanowili Polacy.
2) Karta Atlantycka (1941). Teoria: prezydent USA Franklin Delano Roosevelt i premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill deklarują, że „nie życzą sobie zmian terytorialnych, które nie zgadzałyby się z wolno wypowiedzianymi życzeniami narodów, których te zmiany dotyczą” (pkt 2), a także „uznają prawo wszystkich narodów do wyboru formy własnego rządu” (pkt 3); Kartę podpisuje ZSRR. Praktyka: „zakochany” w arcyzbrodniarzu Stalinie Roosevelt (otwarcie lekceważący zależnego od niego Churchilla) lekką ręką oddaje mu na rzeź pół Europy, za nic mając własne słowa, a polskich sojuszników oszukując i zdradzając w sposób wyjątkowo podły (Teheran 1943, Jałta 1945, oficjalnie obietnice wsparcia dla Polaków – nieoficjalnie w rozmowie z Averellem Harrimanem jesienią 1944: „Nie obchodzi mnie, czy kraje sąsiadujące z Rosją zostaną skomunizowane”.); ofiarą zbrodniczego tandemu Stalin-Roosevelt padają m.in.: Niemcy (14 mln wypędzonych, z czego ok. 500 tys. zabitych, utrata terytoriów), Polacy (2 mln wypędzonych, utrata terytoriów), Węgrzy (100 tys. wypędzonych, utrata terytoriów), Litwini-Łotysze-Estończycy-Mołdawianie (całkowita utrata niepodległości), Finowie-Rumuni-Czechosłowacy (utrata terytoriów); wszystkie zniewolone przez ZSRR narody płacą za amerykański brak sumienia nie tylko suwerennością, ale i śmiercią tysięcy swoich patriotów (razem 400 tys. osób); jednocześnie, jak to w ego-subiektywistycznym świecie bywa, ofiary same są katami: na wzór Rosjan Polacy i Czesi mordują i gwałcą tysiące, a grabią i wypędzają miliony niewinnych niemieckich cywili, Polacy to samo fundują jeszcze Ślązakom (pod komunistycznym szyldem mogą dokończyć dzieła z roku 1921), Mazurom, Kaszubom, Słowińcom, Ukraińcom i Łemkom, a Czesi i Słowacy – Węgrom; Churchill próbuje namówić następcę Roosevelta, Trumana, do walki z niczym nie różniącą się od III Rzeszy sowiecką Rosją, która – w przeciwieństwie do USA – nie posiada bomby atomowej, ale jeśli ktoś sam dopuszcza się ludobójstwa i zrzuca taką bombę na cywili (Hiroszima i Nagasaki 1945), to trudno oczekiwać, że wzruszy go los kogokolwiek.
3) Karta Narodów Zjednoczonych (1945; założyciele ONZ: USA, Wielka Brytania, Francja, ZSRR i Chiny) oraz Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych (1966; ONZ). Teoria: wszyscy ludzie są równi, trzeba szanować ich podstawowe prawa i wolności; narody mają prawo do samostanowienia. Praktyka: lista krajów założycielskich ONZ mówi sama za siebie, tylko III Rzeszy tam brakuje; o „szanowaniu” praw ludzi i narodów przez powyższe państwa w latach 1939-1991 można by napisać wielotomowe dzieło; przechodząc do współczesności i najbardziej znanych ofiar: a) Rosja (do 1991 ZSRR) – Czeczeni, Gruzini, Syryjczycy, Ukraińcy; b) Chiny – Tybetańczycy, Ujgurzy, Ukraińcy (wspieranie rosyjskiego ludobójstwa); c) USA – Irakijczycy, Palestyńczycy (wspieranie izraelskiego ludobójstwa); i jeszcze garść przykładów spoza grona „wielkich” tego świata: a) Izrael – Palestyńczycy; b) Turcja – Kurdowie; c) Hiszpania – Baskowie, Katalończycy; d) Polska – Ślązacy (odmowa uznania narodowości śląskiej i języka śląskiego, a także przywrócenia autonomii regionu; tu obywa się bez spektakularnej przemocy – choć pytania budzi niewyjaśnione, brutalne morderstwo w 2014 roku atakowanego przez polskich nacjonalistów śląskiego patrioty Dietera Przewdzinga – gdyż z jednej strony swoje zrobiła spektakularna przemoc powojenna i trwające do dzisiaj wynaradawianie, a z drugiej Ślązacy nie są skorym do walki narodem).
| Cecha / Naród |
ego-subiektywistyczny (tradycyjny, stadny*) |
uniwersalistyczny |
|
|---|---|---|---|
| etniczno-stadny |
ideowo-stadny |
ideowy |
|
| Podstawa wspólnoty |
pochodzenie etniczne, terytorium, historia, kultura, język (np. naród polski, śląski, niemiecki); niekiedy obywatelstwo państwa (np. naród francuski, amerykański) |
ideologia (np. komunizm – naród radziecki, globalizm – naród globalny) bądź religia (np. islam – naród islamski) |
etyka uniwersalistyczna |
| Tożsamość** |
etniczna (etniczno-kulturowa) |
ideowa |
|
| Dominujący typ relacji |
prawo silniejszego – niezdrowa rywalizacja i przemoc |
współpraca |
|
| Terytorializm |
silny |
brak |
|
| Stosunek do innych narodów |
zaborczy, inwazyjny – od prób polityczno-ekonomiczno-kulturowego zdominowania po militarny podbój |
pokojowy |
|
* Określenie „stadny” oddaje prymitywny, zbliżony do zwierzęcego charakter tradycyjnego narodu (w książce „Królobójcy” Wacław Gąsiorowski pisze o tradycyjnym narodzie jako „ludzkim stadzie”, zachowującym się analogicznie do stada krów).
** Człowiek może łączyć w sobie różne tożsamości etniczne, może też łączyć jedną lub więcej tożsamości etnicznych z dowolną tożsamością ideową, nie może jednak w sposób spójny połączyć różnych tożsamości ideowych.
„Anglia nie ma wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół, ma tylko wieczne interesy”. Henry Temple
Narody stadne to zbiorowości mieszane, które opisuje „Model etyczny zbiorowości społecznej”. Są one typowymi „chorągiewkami”, nastawionymi na realizację egoistycznych interesów i odwołującymi się do zasad moralnych jedynie wtedy, kiedy zasady moralne tym interesom służą. O zachowaniu narodów stadnych decydują warunki i okoliczności, a także charakter i kultura, będące warunków i okoliczności wytworem. W tych samych warunkach ilość przyzwoitych i zdemoralizowanych ludzi w każdym narodzie będzie taka sama. W podobnych okolicznościach różne narody będą postępowały i „błądziły” podobnie. Historia pokazuje, że nie ma lepszych i gorszych narodów, narodów zawsze dobrych albo zawsze złych, narodów-ofiar i narodów-katów, narodów-„bandytów” i narodów-„rycerzy”. Wszystkie tradycyjne narody przeplatają w swych dziejach okresy barbarzyństwa i częściowego ucywilizowania, jaśniejsze i ciemniejsze karty. Narody silniejsze mają z racji możliwości kart ciemniejszych więcej, stąd wydają się „gorsze”. To one przemocą kreślą niesprawiedliwe granice i narzucają niesprawiedliwe traktaty. To one uznają albo nie istnienie narodów mniejszych i oszukańczo manipulują „prawem narodów do samostanowienia”. Rzeczywistym prawem ego-subiektywistycznych zbiorowości było i jest prawo silniejszego. Słabszym narodom, rzadko mającym okazję, aby kogoś bezkarnie skrzywdzić, pozostają ochłapy z pańskiego stołu oraz słodka iluzja, że są tymi „lepszymi”.
Odpowiedzialność jednostki i odpowiedzialność narodu
„Odpowiedzialność i wolność idą razem. Jeśli nie chcesz mieć odpowiedzialności, nie możesz mieć też wolności. One przychodzą i odchodzą razem. Jeśli odrzucasz odpowiedzialność, musisz zaakceptować taką czy inną niewolę”. Osho
W uniwersalistycznym świecie najwyższym prawodawcą jest uniwersalistyczna etyka, a najwyższym sędzią – uniwersalistyczne sumienie. Pojęcia „legalności” i „praworządności” pełnią ważną funkcję, ale mają charakter służebny, drugorzędny. Niesprawiedliwe prawo nie obowiązuje, zbrodniczy rozkaz nie podlega wykonaniu, oficjalne kłamstwo nie zastępuje prawdy. Człowiek wewnętrznie wolny bierze osobistą odpowiedzialność za swoje czyny, nie zasłaniając się prawem, nie tłumacząc się rozkazami i nie chowając się za plecami większości. Człowiek wewnętrznie zniewolony odrzuca osobistą odpowiedzialność, lecz i tak ją ponosi, dodatkowo odpowiadając za własne zniewolenie. Człowieka takiego można nazwać „duchowym karłem”. Te same reguły mają zastosowanie przy ocenie zachowania ludzkiej zbiorowości, w tym społeczeństwa i narodu.
Żyjąc w ego-subiektywistycznym świecie, w którym „legalne” nie znaczy „sprawiedliwe”, a „dobre” – „praworządne”, ludzie sumienia zmuszeni są dokonywać trudnych wyborów. Należy w tym miejscu powtórzyć: uniwersalizm nie wymaga obowiązkowego heroizmu. Każdy odpowiada za zło, które uczynił, oraz to, które zaakceptował, przy zachowaniu prawa do ochrony życia swojego i swoich bliskich. Heroizm zasługuje na wyróżnienie, jego braku nie można potępić.
Człowiek odpowiada za własne postępowanie moralnie i materialnie bądź tylko moralnie. Za czyny zbiorowości etycznie nieselekcjonowanych, do których należy – jako np. członek rodziny, narodu czy obywatel państwa – ponosi on odpowiedzialność symboliczną, a jeżeli takie czyny akceptował lub akceptuje, także współodpowiedzialność moralną. Nikt nie ma obowiązku materialnego odpowiadania za działania krewnych czy rodaków. Osobną kwestię stanowi rozliczenie posiadanego przez człowieka majątku, który inni zdobyli wcześniej z naruszeniem zasad sprawiedliwości.
Odpowiedzialność symboliczna polega na tym, iż człowiek przy braku jakiejkolwiek osobistej winy odczuwa lub powinien odczuwać wstyd z powodu zachowania innych ludzi, tym większy, im mocniej jest z nimi związany – od krewnych, rodaków i współwyznawców po wszystkich przedstawicieli Homo sapiens. Zjawisko to występuje powszechnie wśród powojennych pokoleń Niemców, natomiast niezwykle rzadko w narodach, których nie zmuszono do rozliczenia własnych zbrodni. Chlubnymi wyjątkami w tym drugim przypadku są nieliczni ludzie sumienia, jak np. polski intelektualista, wspominający w wywiadzie wakacje na Mazurach w latach 50. XX wieku. Stwierdził on, iż widząc strach w oczach rdzennych mieszkańców tych ziem, jako nastolatek odczuwał wstyd za popełnione tam przez Polaków zbrodnie.
Indywidualna odpowiedzialność oraz domniemanie niewinności („człowiek jest niewinny, dopóki nie udowodni mu się winy”) należą do fundamentalnych zasad cywilizowanego społeczeństwa. Barbarzyńskim ich zaprzeczeniem jest zasada odpowiedzialności zbiorowej, która w wymiarze moralnym sprowadza się do niesprawiedliwości, a w wymiarze materialnym – do zbrodni.
Stosowanie zasady odpowiedzialności zbiorowej i materialne karanie człowieka (śmierć, tortury, gwałt, konfiskata mienia, niewola itd.) tylko na podstawie jego przynależności państwowej czy narodowej, bez udowodnienia mu konkretnej, osobistej winy, mającej charakter świadomy i dobrowolny, jest działaniem zbrodniczym i czyni zbrodniarzem każdego, kto taką zasadę stosuje lub akceptuje.
Powyżsi zbrodniarze zasłaniają się często pojęciem zemsty. To oszustwo. Obiektem zemsty z definicji mogą być tylko i wyłącznie sprawcy. Niemożliwym jest „mszczenie się” na niewinnych. „Zemsta” taka skrywa zawsze najniższe pobudki: chęć grabieży, wyładowania agresji, zaspokojenia chuci. Żadna zbrodnia, chociażby nie wiem jak wielka, nie usprawiedliwia innej zbrodni.
Jednostki tworzą naród, a naród tworzy państwo, które go reprezentuje (jacy ludzie, taki naród; jaki naród, takie jego elity polityczne; jakie elity polityczne, takie państwo). Naród ponosi odpowiedzialność moralną za swoje państwo, a także za czyny wszystkich swoich członków. Państwo, jako osoba prawna dysponująca własnym majątkiem, odpowiada za działania swoje, swoich przedstawicieli oraz reprezentowanego narodu zarówno moralnie, jak i materialnie. Gdy suwerenność państwa jest ograniczona, odpowiada ono w ramach posiadanej wolności. Jeżeli naród nie ma własnego państwa, odpowiedzialność za jego działania spada na państwo, na terenie którego naród żyje.
Kwestia dokładnego rozróżniania odpowiedzialności osobistej, narodowej i państwowej jest szczególnie ważna w czasach konfliktów zbrojnych i zmian granic. Z uniwersalistycznego punktu widzenia historyczno-terytorialne rachunki państw i narodów są sprawą drugorzędną. Pierwszorzędne znaczenie ma ochrona ludności cywilnej, narażonej pod pretekstem fałszywej odpowiedzialności na różnego rodzaju zbrodnie i prześladowania: zabójstwa, tortury, gwałty, grabieże, pracę przymusową, niewolę, wypędzenia, czystki etniczne, wynaradawianie itp.
| Zło moralne |
Rodzaj odpowiedzialności/winy* |
Sprawiedliwe rozliczenie |
|---|---|---|
| czynne przyczynowe – dokonanie złego czynu, który powoduje wystąpienie zła w przyszłości |
współodpowiedzialność przyczynowa** |
uznanie swojej winy, zadośćuczynienie moralne i materialne |
| bierne przyczynowe – akceptacja*** złego czynu, która powoduje wystąpienie zła w przyszłości |
współodpowiedzialność moralna przyczynowa |
uznanie swojej winy i zadośćuczynienie moralne |
| czynne – dokonanie złego czynu, jego zlecenie, namawianie lub zmuszanie do niego (sprawstwo) |
bezpośrednia odpowiedzialność |
uznanie swojej winy, zadośćuczynienie moralne i materialne
|
| czynne pomocnicze – aktywna pomoc w dokonaniu złego czynu lub jego ukrywanie (czynne współsprawstwo) |
współodpowiedzialność pomocnicza |
|
| bierne pomocnicze – nie podjęcie możliwych działań powstrzymujących dokonanie złego czynu (bierne współsprawstwo) |
||
| bierne – akceptacja złego czynu |
współodpowiedzialność moralna |
uznanie swojej winy i zadośćuczynienie moralne |
* W łańcuchu zła odpowiedzialność zawsze łączy się z winą (wina nie musi tu jednocześnie oznaczać sprawstwa), stąd terminów „[współ]odpowiedzialność” i „[współ]wina” można używać zamiennie.
** Kto czyni niesprawiedliwość i krzywdzi innych, staje się współwinny zła, które jest konsekwencją tej niesprawiedliwości i krzywdy, np. krzywdziciel współodpowiada za akt/akty agresji swojej zdesperowanej ofiary.
*** Akceptacja obejmuje pochwalanie, usprawiedliwianie, bagatelizowanie i relatywizowanie, ale także brak potępienia oraz przemilczanie („nie reagujesz – akceptujesz”).
W ego-subiektywistycznym świecie historię piszą zwycięzcy, będący sędziami we własnej sprawie. Złe czyny pokonanych – ludzi i narodów – są powszechnie znane, zbadane i po ego-subiektywistycznemu rozliczone. Niech zatem dla odmiany za przykład różnych rodzajów odpowiedzialności w konkretnym łańcuchu zła posłużą złe czyny zwycięzców.
„Kto zapomniał, jak płakać, nauczy się tego na nowo, widząc zagładę Drezna”. Gerhart Hauptmann (naoczny świadek)
Drezno 1945. Ofiary bombardowań. Pośród nich dziecko. Fot. timenote.info/pics.livejournal.com
Drezno 1945. Ofiary bombardowań. Pośród nich matka nad wózkiem z bliźniętami. Fot. Richard Peter – Deutsche Fotothek
Drezno 1945. Ofiary bombardowań. Kobieta w schronie przeciwlotniczym. Fot. Richard Peter – Deutsche Fotothek
Drezno 1945. Ofiary bombardowań. Stos zwłok na Starym Rynku. Fot. Hahn – Deutsches Bundesarchiv
Ofiary brytyjsko-amerykańskich nalotów dywanowych na Drezno w dniach 13-15 lutego 1945 roku. Atakując centrum miasta, alianci w sposób celowy, zorganizowany i masowy bestialsko zamordowali ok. 25 tys. osób (liczba cywilnych ofiar wszystkich alianckich bombardowań niemieckich miast sięga 600 tys.).
Kogo widzisz na tych zdjęciach? Przedstawicieli narodu, czy ludzi takich samych jak Ty? Ludność cywilną, czy konkretne osoby, które miały swoje jedno, jedyne życie i swój jeden, jedyny, niepowtarzalny świat?
„Widzieliśmy straszne rzeczy: skremowanych dorosłych skurczonych do rozmiarów małych dzieci, kawałki rąk i nóg, martwych ludzi, całe rodziny spalone żywcem, płonących ludzi biegających tam i z powrotem, spalone autokary pełne cywilnych uchodźców, martwych ratowników i żołnierzy, wielu wołało i szukało swoich dzieci i rodzin, a ogień był wszędzie, wszędzie ogień, a przez cały czas gorący wiatr burzy ogniowej rzucał ludzi z powrotem do płonących domów, z których próbowali uciec. [...] Nie mogę zapomnieć tych strasznych szczegółów. Nigdy ich nie zapomnę”. Lothar Metzger (ocalały)
„Po lewej stronie nagle widzę kobietę. Widzę ją do dziś i nigdy jej nie zapomnę. Niosła w ramionach zawiniątko. To niemowlę. Biegła, upadła, a dziecko poleciało łukiem w ogień”. Margaret Freyer (ocalała)
Ludziom tym nie udowodniono osobistej winy. Nie mieli uczciwego procesu. A jednak ktoś wydał na nich wyrok okrutnej śmierci, a ktoś inny go wykonał. Kto odpowiada za śmierć z definicji niewinnych cywili? Kto odpowiada za śmierć całkowicie niewinnych dzieci?
1) 1618-1648 (wojna trzydziestoletnia): Francja (współodpowiedzialność przyczynowa) zagarnia etnicznie niemiecką Alzację i północną Lotaryngię, a kiedy w 1871 roku Niemcy odzyskują te krainy, francuskie dążenia do ich ponownego zajęcia stają się jedną z głównych przyczyn wybuchu I wojny światowej.
2) 1914-1918 (I wojna światowa): do wojny doprowadza nacjonalizm i imperializm europejskich mocarstw – Francji, Wielkiej Brytanii i Rosji z jednej strony, Niemiec i Austro-Węgier z drugiej; zapalnik stanowi zamordowanie przez serbskiego nacjonalistę Gavrilo Principa austriackiego następcy tronu Franciszka Ferdynanda oraz wypowiedzenie przez Austro-Węgry wojny Serbii; wielką wojnę od początku finansują amerykańscy (US) banksterzy³ (Wall Street, Fed & Company), udzielając gigantycznych kredytów obydwu stronom konfliktu (współodpowiedzialność przyczynowa wyżej wymienionych);
a) 1917: gdy mocarstwa europejskie rozpoczynają rozmowy pokojowe, US-banksterzy wciągają do wojny Stany Zjednoczone, których wojska stają u boku głównych amerykańskich dłużników, Francji i Wielkiej Brytanii, przeciwko głównemu gospodarczemu konkurentowi Ameryki – Niemcom; przedłuża to wojnę o rok i zwiększa liczbę jej ofiar o ponad milion (współodpowiedzialność przyczynowa wymienionych);
b) 1917: Niemcy wspierają bolszewików i przerzucają do Rosji Lenina, aby wewnętrznie osłabić wroga; z emigracji w USA wraca Trocki; US-banksterzy, widząc w kapitalistycznej Rosji niebezpiecznego konkurenta, pomagają garstce ekonomicznie nieudolnych bolszewików przejąć władzę nad krajem (najpierw posyłają pieniądze i doradców, potem za carskie złoto wyposażenie i broń, a na koniec armię Stanów Zjednoczonych, która na Syberii strzeże bolszewickich tyłów) – rewolucja i wojna domowa 1918-1922 kosztuje życie do 9 mln ludzi, a cały bolszewicki terror na przestrzeni dekad liczony jest w dziesiątkach milionów ofiar; wszystko „ku chwale amerykańskiej gospodarki”, motywu dobrze tłumaczącego późniejszą „miłość” Franklina Delano Roosevelta do Stalina, a Donalda Trumpa do Putina (współodpowiedzialność przyczynowa wymienionych).
3) 1918-1939 (okres międzywojenny, którego charakter najlepiej oddają słowa marszałka Focha, wypowiedziane po podpisaniu traktatu wersalskiego: „Właśnie zawarliśmy rozejm na dwadzieścia lat”.);
a) 1918-1923: niepokonane w polu, lecz wyczerpane i same zagrożone bolszewizmem Niemcy składają broń i zdają się na łaskę zwycięzców (1918); ci okazują się „duchowymi karłami”, owładniętymi pychą, chciwością i żądzą zemsty – Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone w traktacie wersalskim (1919) kłamliwie przypisują Niemcom wyłączną winę za wybuch wojny i narzucają im tak niesprawiedliwe i okrutne warunki pokoju (wysokość astronomicznych reparacji ustalają US-banksterzy), że w powstałej na gruzach cesarstwa Republice Weimarskiej dochodzi do hiperinflacji (1919-1923), ludzie umierają z głodu, US-banksterzy (w tym osobiście Franklin Delano Roosevelt) za bezcen wykupują „rodowe srebra”, a na fali sprzeciwu wobec „dyktatu wersalskiego” popularność zdobywają naziści (współodpowiedzialność przyczynowa wymienionych);
b) 1923-1939: gdy sytuacja w Niemczech stabilizuje się i naziści tracą poparcie, US-banksterzy z premedytacją doprowadzają do krachu na nowojorskiej giełdzie i światowego kryzysu gospodarczego (wielki kryzys 1929-1933/39); za jego sprawą (oraz za sprawą transferów finansowych z Wall Street) naziści odzyskują siły i w wyborach 1932 roku osiągają 33-procentowe poparcie; ponieważ Stalin zabrania komunistom utworzenia koalicji z socjaldemokratami, naziści zdobywają władzę, a kanclerzem Rzeszy w roku 1933 zostaje Adolf Hitler; w tym samym roku US-banksterzy osadzają w Białym Domu swojego człowieka – Franklina Delano Roosevelta; do nowej wielkiej wojny prą: US-banksterzy (po zainstalowaniu w Rosji niewydolnego systemu ekonomicznego mogą teraz wspólnie z nią najpierw doposażyć, a później wysłać na wojnę i dobić Niemcy, równocześnie rozprawiając się z ostatnim gospodarczym konkurentem – Japonią, która na próżno szuka porozumienia z Rooseveltem), Stalin (wspiera nazistów wojskowo, surowcowo i politycznie, aby – zgodnie z doktryną Lenina – wywołać wyniszczającą wojnę między państwami kapitalistycznymi, a następnie je „wyzwolić”), naziści (propagandą i terrorem przygotowują Niemców do krwawego podboju Europy) z Hitlerem na czele (zadufany w sobie psychopata nie rozumie, że siada do cudzej gry, w której nie ma żadnych szans na wygraną; gdyby Führer był nieco bardziej inteligentny i nie popełniał tylu rażących błędów, gra trwałaby po prostu trochę dłużej) – (współodpowiedzialność przyczynowa wymienionych).
4) 1939-1945 (II wojna światowa; niektórzy historycy proponują datowanie 1939-1989, obejmujące okres tzw. zimnej wojny, inni postrzegają dwie wojny światowe jako de facto jeden konflikt): Niemcy pod przywództwem Hitlera i Rosja pod przywództwem Stalina (współodpowiedzialność przyczynowa) zawierają pakt Ribbentrop-Mołotow i atakiem na Polskę rozpoczynają działania wojenne; Niemcy dopuszczają się zbrodni na ludności cywilnej na masową, liczoną w milionach ofiar skalę (w tym zamordowania ok. 40 tys. osób w nalotach bombowych na brytyjskie miasta 1940-1941); podobnych rozmiarów zbrodnie są od lat dziełem Rosjan, ci jednak dokonują ich przede wszystkim na własnym narodzie;
a) 1942: prof. Frederick Lindemann, główny doradca naukowy rządu brytyjskiego, przedstawia gabinetowi dokument, w którym zaleca bombardowanie niemieckich miast w ramach strategicznej kampanii bombardowań; dokument zostaje zaakceptowany przez premiera Winstona Churchilla i brytyjski rząd, a dowódca lotnictwa bombowego RAF Arthur Harris otrzymuje polecenie wykonania zadania (bezpośrednia odpowiedzialność wymienionych);
b) 1943: w styczniu prezydent USA Franklin Delano Roosevelt (współodpowiedzialność przyczynowa) ogłasza bezwarunkową kapitulację państw Osi warunkiem zakończenia wojny, co paraliżuje silną opozycję antyhitlerowską w Niemczech i blokuje możliwość szybkiego wygaszenia konfliktu w Europie – giną kolejne miliony ludzi;
c) 1944: latem niemieccy dowódcy na Bałkanach proponują Brytyjczykom poddanie się, oznaczające błyskawiczny upadek III Rzeszy; Churchill propozycję odrzuca, ponieważ „pewne wpływowe kręgi nie są zainteresowane zbyt szybkim zakończeniem wojny” (współodpowiedzialność przyczynowa wymienionych) – kolejne miliony ofiar;
d) 1944: w listopadzie Arthur Harris, dowódca alianckiej floty bombowców w Europie (bezpośrednia odpowiedzialność) wpisuje na swoją słynną „listę śmierci” Drezno; zwany Rzeźnikiem Harris z entuzjazmem propaguje i realizuje bombardowania strategiczne w formie nalotów dywanowych, systematycznie masakrując niemieckich cywili i docelowo planując zrównać z ziemią 60 największych miast Rzeszy; już w 1940 roku zapowiadał on „czas zemsty”, a w październiku 1943 wzywał rząd do szczerości wobec społeczeństwa w kwestii celu kampanii bombardowań (cytat poniżej); psychopatyczne okrucieństwo Harrisa (był z niego znany już przed wojną) budzi sprzeciw ludzi sumienia w Wielkiej Brytanii, w tym części dowódców wojskowych, domagających się atakowania celów militarnych, a nie dzielnic mieszkaniowych miast, jednakże rząd brytyjski i osobiście Churchill (współodpowiedzialność pomocnicza przy jednoczesnej bezpośredniej odpowiedzialności) pozostają głusi na te protesty;
„Cel Połączonej Ofensywy Bombowej należy jednoznacznie określić jako zniszczenie niemieckich miast, zabicie niemieckich robotników i dezorganizację życia cywilnego w całych Niemczech. Zniszczenie domów, obiektów użyteczności publicznej, transportu i ludzkiego życia, stworzenie problemu uchodźców na niespotykaną dotąd skalę oraz załamanie morale zarówno w kraju, jak i na frontach, wywołane strachem przed przedłużającymi się i nasilonymi bombardowaniami – to akceptowane i zamierzone cele naszej polityki bombardowań. Nie są one jedynie produktem ubocznym prób ataków na fabryki”. Arthur Harris
e) 1945: w dniach 13-15 lutego Wielka Brytania pod przywództwem Churchilla i Stany Zjednoczone pod przywództwem Roosevelta (bezpośrednia odpowiedzialność obydwu państw i ich przywódców) dokonują terrorystycznych nalotów bombowych na centrum wypełnionego mieszkańcami (ok. 700 tys.) oraz uchodźcami i robotnikami przymusowymi (ok. 400 tys.) Drezna; naloty dywanowe przeprowadzane są podwójnymi falami, tak, aby najpierw mordować ludność, a później ratujące ją służby; od bomb i rozmyślnie wywołanej burzy ogniowej ginie ok. 25 tys. osób: mężczyzn, kobiet, starców i dzieci, niemieckich zwolenników i przeciwników Hitlera, Żydów, robotników przymusowych i więźniów gestapo; w tej celowej, zorganizowanej i masowej zbrodni uczestniczą politycy, dowódcy wojskowi i załogi bombowców (wszyscy oni ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność); na polecenie rządu polskiego na uchodźctwie w zbrodni biorą udział polscy lotnicy (bezpośrednia odpowiedzialność wymienionych); są wreszcie i ci, którzy świadomie pomagają w zbrodni lub, mogąc, nie próbują jej zapobiec (współodpowiedzialność pomocnicza); brytyjsko-amerykańskie ludobójstwo jest aktem tchórzliwym, gdyż miasto praktycznie nie posiada obrony przeciwlotniczej.
W wywiadzie Piotra Zychowicza z 2009 roku Czesław Blicharski, który jako bombardier osobiście zrzucał bomby na Drezno, wystawił sobie oraz swoim kolegom jak najgorsze świadectwo. Przyznał, że dla polskich lotników liczył się wyłącznie „żołnierski obowiązek”, a ofiary cywilne, w tym dzieci, nie miały dla nich żadnego znaczenia. Byli „fachowcami”, nie biorącymi pod uwagę strony moralnej swoich działań. Blicharski potwierdził, że miasto było bezbronne: „Cel był łatwy, Drezno nie było bronione przez artylerię przeciwlotniczą ani przez myśliwce”. Jedyny pozytywny akcent wywiadu stanowiło zdanie: „Podobno jeden z lotników powiedział, że jest żołnierzem, a nie rzeźnikiem, i odmówił wzięcia udziału w nalocie”. Na podstawie: Piotr Zychowicz „Drezno: to nie był bohaterski lot”, „Rzeczpospolita” 2009
5) 1945-dzisiaj: wielu ludzi kłamie, ukrywając (współodpowiedzialność pomocnicza) prawdziwy charakter nalotów na Drezno (twierdzenie, jakoby celem były zakłady przemysłowe i arterie komunikacyjne jest sprzeczne z faktami – obiekty te znajdowały się na obrzeżach miasta i ucierpiały w stopniu minimalnym – oraz dokumentami – obiektów tych nie zaznaczono na mapach celów), a miliony innych ów akt ludobójstwa akceptuje, usprawiedliwiając go (współodpowiedzialność moralna) zasadą odpowiedzialności zbiorowej (zbrodnicze stosowanie tej zasady upodabnia owych ludzi do nazistów, którzy właśnie na takim myśleniu oparli swoje działania, w tym Holokaust), m.in.:
a) okres powojenny: tuszują i zakłamują fakty prowadzący śledztwo zlecone przez gen. George’a Marshalla, to samo robią autorzy Raportu Wydziału Historycznego Sił Powietrznych USA (współodpowiedzialność pomocnicza wymienionych);
b) 1992: weterani brytyjskiego lotnictwa bombowego wznoszą w centrum Londynu pomnik Harrisa; w atmosferze skandalu odsłania go królowa matka Elżbieta; w 2020 roku ludzie sumienia domagają się usunięcia pomnika, jednak opór weteranów, żołnierzy oraz ich rodzin przeważa (współodpowiedzialność moralna wymienionych);
c) 1995-dzisiaj: w kolejne rocznice bombardowań Anty-Niemcy (radykalny ruch lewicowy w Niemczech i Austrii) organizują wiece gloryfikujące naloty i samego Harrisa; wznoszone hasła („Bombowiec Harris, zrób to jeszcze raz!”, „Bombowiec Harris Superstar – podziękowania od czerwonej Antify”, „Niemieccy sprawcy nie są ofiarami!”), bliźniaczo podobne do haseł radykalnych polskich nacjonalistów, to obelgi dla niewinnych ofiar, świadczące nie tylko o hitlerowskiej mentalności wymienionych, ale także o ich całkowitym zdziczeniu (współodpowiedzialność moralna powyższych);
d) 2024: w programie TVP „Fake czy historia?” (Sezon 1, odc. 5) prof. Andrzej Olejko (współodpowiedzialność moralna) usprawiedliwia ludobójcze naloty na niemieckie miasta, w tym Drezno, zasadą „cel uświęca środki” oraz prawem zemsty, nie liczącej się z krzywdą niewinnych (zasada odpowiedzialności zbiorowej), podczas gdy red. Maciej Szopa ich zarówno celowość, jak i moralną słuszność kwestionuje (jako człowiek sumienia podkreśla on m.in. fakt zabijania całkowicie niewinnych dzieci); złożona z 12 osób publiczność głosuje: 8 osób (współodpowiedzialność moralna) przyznaje rację prof. Olejce, 4 osoby – red. Szopie; zgodnie z „Modelem etycznym zbiorowości społecznej” „chorągiewki” zapewniają zwycięstwo „bandycie”, umożliwiając triumf zła; jeżeli 2/3 ludzkości jest takie, jak 2/3 polskiej publiczności w studio, to trudno się dziwić, że Ziemia spływała, spływa i będzie spływać krwią.
„Każdy człowiek ma w sobie potencjał zarówno dobra, jak i zła. Nazistowski Holokaust był jednym z najokrutniejszych ludobójstw w historii. Ale bombardowanie Drezna przez aliantów i nuklearne zniszczenie Hiroszimy i Nagasaki również były zbrodniami wojennymi i, jak argumentowali Leo Kuper i Eric Markusen, również aktami ludobójstwa. Wszyscy jesteśmy zdolni do zła i prawo musi nas powstrzymać przed jego popełnianiem”. Gregory Stanton
Wszystkie wymienione wyżej w łańcuchu zła osoby – fizyczne i prawne – są zbrodniarzami, większymi lub mniejszymi. Ci mniejsi, którzy „tylko” akceptują zbrodnię, nie rozumieją, że w niewiadomej przyszłości wydają wyrok również na siebie samych i swoich bliskich. To oni nie pozwalają przerwać łańcucha zła i nakręcają mechanizm niekończącej się „zemsty”, oni wychowują kolejnych sprawców, zamieniając współodpowiedzialność moralną na taką samą, lecz już przyczynową. Kto spośród zbrodniarzy sprawiedliwie odpowiedział dotąd za śmierć niewinnych w Dreźnie?
Sprawiedliwie – nikt. Jedynymi, którzy ponieśli jakiekolwiek konsekwencje swych czynów byli pokonani naziści, choć nie oskarżono ich na zasadzie współodpowiedzialności przyczynowej o drezdeńską masakrę. W takiej sytuacji bowiem zwycięscy oskarżyciele musieliby oskarżyć o bezpośrednią odpowiedzialność za ten akt ludobójstwa samych siebie.
„Od czasu celowego masowego bombardowania ludności cywilnej podczas II wojny światowej, a także w bezpośredniej odpowiedzi na to zjawisko, społeczność międzynarodowa zakazała tej praktyki. Po raz pierwszy próbowała to zrobić w ramach Czwartej Konwencji Genewskiej z 1949 roku, ale Wielka Brytania i Stany Zjednoczone nie zgodziły się na to, ponieważ oznaczałoby to przyznanie się do winy za systematyczne „bombardowania obszarowe” ludności cywilnej Niemiec i Japonii”. Anthony Clifford Grayling
Norymberga. Pałac Sprawiedliwości wciąż czeka na sprawiedliwość. Fot. André Karwath – 2012
Rozliczanie nazistowskich zbrodni zapoczątkowały procesy norymberskie z lat 1945-1949. Nie oskarżono wówczas III Rzeszy, gdyż uznano za niezręczne oskarżanie jej o działania (podżeganie i przygotowanie wojny, zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości i pokojowi), których dopuszczały się również państwa organizujące procesy (ZSRR, USA, Wielka Brytania, Francja). Oskarżano więc i skazywano ludzi (w tym na uznawaną przez uniwersalistów za mord sądowy karę śmierci). Mimo prawniczych wybiegów, fakt pozostał faktem: to nie „dobrzy” sądzili „złych”, to jedni masowi zbrodniarze sądzili innych masowych zbrodniarzy. „Norymberga” była szczytem hipokryzji i ponurą, ego-subiektywistyczną kpiną ze sprawiedliwości z co najmniej pięciu powodów:
1) PODŻEGANIE I PRZYGOTOWANIE WOJNY. Hitler nie zdołałby rozpocząć wojny bez pomocy gospodarczej USA (inwestycje, technologie, finansowe machinacje US-banksterów) i ZSRR (surowce). Wehrmacht jeździł amerykańskimi ciężarówkami, do 1941 roku napędzanymi rosyjską ropą, w Auschwitz ewidencjonowano więźniów na maszynach IBM, serwisowanych przez amerykańskich specjalistów. Atak na Polskę nie byłby możliwy bez polityczno-militarnej współpracy ZSRR (pakt Ribbentrop-Mołotow, udostępnianie Wehrmachtowi radzieckich poligonów wojskowych). Atak, do którego ZSRR zgodnie z umową natychmiast dołączył. Hitler podbijał państwa i niewolił narody, lecz w równej mierze czynił to Stalin. Tyle że Stalin, dzięki „wspaniałomyślności” Roosevelta, nigdy swoich zdobyczy oddać nie musiał.
„Niemcy to nie ludzie. [...] Nie ma dla nas niczego weselszego od niemieckich trupów. Nie licz dni. Nie licz wiorst. Licz jedno: zabitych przez ciebie Niemców. Zabij Niemca! – to prosi matka staruszka. Zabij Niemca! – to modlą się do ciebie dzieci. Zabij Niemca! [...] Nie przepuść. Zabij!” Ilja Erenburg (sowiecki zbrodniarz wojenny na miarę Goebbelsa)
2) ZBRODNIE. Niemcy pod rządami Hitlera dopuścili się potwornych zbrodni, dla których nie ma usprawiedliwienia. Ich ofiarą padli najpierw niemieccy antyfaszyści, później ludzie innych narodowości – liczba zamordowanych cywili oraz jeńców wojennych sięga kilkunastu milionów, w tym 6 mln Żydów. Jednak ich oskarżyciele także dopuszczali się potwornych zbrodni – ani przypadkowych, ani koniecznych do wygrania wojny. Dla nich również nie ma usprawiedliwienia. Rosjanie – m.in. masowe zbrodnie na polskich i niemieckich cywilach na terenach okupowanych, w łagrach i na morzu (zatopienie statków z uciekinierami z Prus Wschodnich „Wilhelm Gustloff” i „Goya”), masowe mordy na polskich i niemieckich jeńcach wojennych (Katyń, łagry), krwawe wdrażanie komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej – razem kilka milionów zabitych (liczbę wszystkich ofiar „sędziego” Stalina szacuje się na nawet 100 mln, co czyni go największym europejskim zbrodniarzem XX wieku). Amerykanie i Brytyjczycy – m.in. naloty dywanowe na dzielnice mieszkaniowe miast niemieckich, japońskich, francuskich i włoskich. Amerykanie – zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki, masowe zbrodnie na niemieckich jeńcach wojennych. Alianci razem – 1,5 mln zabitych.
Jeżeli chodzi o poległych żołnierzy oraz przypadkowe ofiary cywilne, to ich liczbę należałoby rozliczyć proporcjonalnie do winy za rozpętanie wojny, po równo obdzielając Niemców i Rosjan oraz szacując wkład Amerykanów.
„W czasie zwycięskiego marszu od plaż Normandii aż po Łabę żołnierze Stanów Zjednoczonych dopuścili się całej masy zbrodni. Na większość z nich przymykano oko, a niektóre odbywały się za przyzwoleniem dowódców. Nigdy nie zostały rozliczone. [...] Plut. Guarnere ze 101 Dywizji Powietrznodesantowej pałał rządzą zemsty za śmierć brata i bez skrupułów zastrzelił kilku jeńców. Po wielu latach tak wspominał owo wydarzenie: Nie miałem i nie mam żadnych wyrzutów sumienia. To było proste, jak rozdeptanie owada”. Źródło: Krystian Tryniecki „Szlachetni obrońcy wolności? Amerykańscy żołnierze bywali gorsi od nazistów”, ciekawostkihistoryczne.pl 2016
Plut. Guarnere nie dokonał zemsty, ponieważ zamordowani przez niego jeńcy nie zabili jego brata. Plut. Guarnere wyładował przepełniającą go nienawiść na przypadkowych osobach, wśród których mogli znajdować się przeciwnicy wojny i Hitlera. Plut. Guarnere jest zbrodniarzem i człowiekiem bez sumienia, jak miliony podobnych mu ego-subiektywistycznych „obrońców cywilizacji” oraz tych, którzy ich usprawiedliwiają.
Osobną kategorię zbrodni stanowią gwałty. Niemieccy żołnierze masowo gwałcili kobiety w Europie Wschodniej. A jak postępowali alianci i sowieci? Alianci gwałcili: głównie Niemki, ale też Francuzki i Włoszki – razem 800 tys. kobiet. Natomiast to, co robili sowieci, przekracza zwykłe pojęcie gwałtu. To było bestialstwo. Gwałty zbiorowe i wielokrotne, gwałty połączone z sadystycznymi torturami, z okaleczaniem i zabijaniem. Masowo gwałcone były Niemki (2 mln kobiet, w tym 240 tys. zakatowanych na śmierć), Polki, Rumunki, Węgierki, Czeszki, Słowaczki, Estonki, Łotyszki, Litwinki i Jugosłowianki, gwałcone były dzieci, kobiety ciężarne i staruszki, zakonnice, robotnice przymusowe i wycieńczone więźniarki obozów koncentracyjnych – Żydówki, Polki, Francuzki, Holenderki i bez żadnej różnicy Rosjanki. Bo w zbrodni nigdy nie chodzi o narodowość, ani o żadną „zemstę”. „Zemsta” na niewinnych to kłamstwo „duchowego karła”, który potrzebuje usprawiedliwienia dla własnego zła. Dla siebie lub dla innych.
„Gdybyśmy przegrali wojnę, byłbym sądzony za zbrodnie wojenne”. Curtis LeMay (generał lotnictwa, nazywany przez Japończyków Brutalnym LeMayem, amerykański odpowiednik Rzeźnika Harrisa)
3) ZBRODNI CD. Rosjanie i Amerykanie (plus Brytyjczycy), odziani na potrzeby norymberskiej tragifarsy w togi sędziów i prokuratorów, nie tylko mieli za sobą bogatą kartotekę wojennych zbrodni, ale też wspólnie i w porozumieniu zbrodniczą działalność kontynuowali. Skazywali za zbrodnie i równocześnie nadal sami mordowali, gwałcili i grabili:
a) zabójstwa – Rosjanie krwawo wprowadzali komunizm w podbitej części Europy (400 tys. zamordowanych), a w łagrach milionami dziesiątkowali cywili i jeńców wojennych; Amerykanie i Brytyjczycy gorliwie im pomagali, w ramach operacji Keelhaul (1946-1947) wyłapując na Zachodzie i odsyłając „do domu” nie tylko „zakontraktowanych” w Jałcie obywateli ZSRR, ale nawet emigrantów z czasów rewolucji, którzy nigdy obywatelami sowieckimi nie byli i którym wcześniej zagwarantowano bezpieczeństwo; los tych ludzi, w tym „skażonych Zachodem” robotników przymusowych i uznanych z definicji za zdrajców jeńców wojennych, był wiadomy – tortury, egzekucje, wyniszczenie w łagrach – dlatego podczas „łapanek” dochodziło do dantejskich scen; alianccy oprawcy nie mieli jednak litości – w razie oporu strzelali, okładali kolbami i siłą zaciągali do ciężarówek i bydlęcych wagonów (2,5 mln ofiar); przymusowa repatriacja dotknęła również antykomunistycznych uchodźców z Węgier i Jugosławii; operacja Keelhaul była tajna, ponieważ według prawa międzynarodowego kwalifikowała się jako zbrodnia wojenna (użycie kryptonimu „keelhaul” – „przeciąganie pod kilem”, jedna z najokrutniejszych kar stosowanych na dawnych żaglowcach, kończąca się zwykle bolesną śmiercią skazanego – świadczy o pełnej świadomości zła oraz niebywałym cynizmie aliantów);
„Skazanie milionów mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej na sowiecki terror uczyniło z zachodnich mocarstw wspólników ludobójstwa, podobnie jak współpraca z NKWD w wyłapywaniu i odsyłaniu „zdrajców” przemocą do ZSSR. [...] Na terenach zajętych przez aliantów ładowano do wagonów bydlęcych wszystkich wskazanych palcem przez Stalina. [...] „Wzdłuż Drawy szła wielka obława na ludzi, którzy mieli być wydani Sowietom. Ludzie ci próbowali teraz ucieczki w góry, ale do uciekających strzelano” – pisał [Józef Mackiewicz – przyp. G.B.] w powieści dokumentalnej „Kontra”. 1 czerwca 1945 roku, obóz kozacki na brzegu Drawy. „Od strony baraków zajechały ciężarówki, do których miano ładować ludzi i odwozić na stację. Cały obóz otoczony został tyralierą żołnierzy uzbrojonych w pistolety automatyczne, karabiny z nasadzonymi bagnetami. Ludzie zaczęli uciskać się wzajemnie, tłoczyć. Na zewnątrz kozacy, w środku kobiety, dzieci, starcy i duchowni. Nagle na rozkaz żołnierze rzucili się w tłum, rozrywając łańcuch rąk i bijąc kolbami i pałkami po głowach. Żołnierze strzelali pod nogi. Zbitych i okrwawionych wleczono do ciężarówek. Ludzie rzucali się na oślep, skakali do rzeki” – tyle Mackiewicz o szczegółach operacji „Keelhaul”. Kozacy rzucali się pod czołgi lub zabijali rodziny i siebie. Kilku żołnierzy brytyjskich było świadkami sceny opisywanej nie tylko przez Mackiewicza: „Mała dziewczynka podeszła do jednego i podała mu kartkę nagryzmoloną niezdarnie przez osobę znającą trochę angielski. „Zabijcie nas, ale nie oddawajcie bolszewikom”””. Źródło: Anna Zechenter „Zdrada przyszła z Zachodu. Nieprzedawnione”, „Dziennik Polski” 2009
b) gwałty – trwały nadal, dokonywane głównie przez czerwonoarmistów; kolejne tysiące Niemek oraz kobiet innych narodowości były okaleczane fizycznie i psychicznie, a wiele ofiar popełniało później samobójstwo lub umierało na skutek chorób i odniesionych ran;
c) grabieże – dla uniwersalisty rozliczenie transferów mienia państwowego, odróżniające sprawiedliwe reparacje od kradzieży jest ważne, lecz ma drugorzędne znaczenie; najważniejszy jest prywatny majątek każdego człowieka, który wolno odebrać mu jedynie wtedy, gdy wszedł w jego posiadanie niesprawiedliwie lub osobiście dopuścił się karygodnego czynu; „łup wojenny”, „wysiedlenie”/„wypędzenie” to nic innego jak pospolita kradzież i żadne bandyckie prawa czy traktaty międzynarodowe tego nie zmieniają; gigantyczne łupy wojenne sprzymierzonych trudno oszacować, natomiast wysiedlenia można wyrazić liczbami – Rosjanie, Amerykanie i Brytyjczycy zaplanowali i swoimi bądź cudzymi rękami okradli z ojczystej ziemi, domów, mieszkań, majątku ruchomego i nieruchomego 14 mln Niemców, 2 mln Polaków i 100 tys. Węgrów (czyli zrobili to, co zawsze robili z podbijanymi ludami, nie widząc w tym nic złego – Brytyjczycy w ten sposób zbudowali imperium, Amerykanie kraj, a Rosjanie najpierw imperium, a potem swój sowiecki ustrój); należy również pamiętać, że wypędzeń nie przeżyło pół miliona Niemców (kolejna „normalna” rzecz w narodowych dziejach sprzymierzonych).
„Nie da rady wypędzenia usprawiedliwić w taki czy inny sposób, czy politycznie czy ideologicznie. Obojętnie, kto dokonał wypędzeń, to jest zbrodnicze podejście, a ofiarami są ludzie, którzy zazwyczaj nie zawinili w żaden sposób. Wypędzenie jest wypędzeniem. To politycy urządzili tę tragiczną jatkę światową. A ci ludzie Bogu ducha winni musieli ponieść konsekwencje. Odebrać komuś strony rodzinne, obojętnie, kto by to nie był, obojętnie, kto wypędza i kogo się wypędza – to jest przestępstwem”. Alfons Nossol
4) HOLOKAUST. Miary norymberskiej hipokryzji dopełniło święte oburzenie masowych morderców na zagładę 6 mln Żydów. Było to jednocześnie święte oburzenie inspiratorów, pomocników i cichych wspólników Szoah:
a) inspiracja (współodpowiedzialność przyczynowa) – biały rasizm to kolonialny produkt brytyjskich elit (biali w hierarchii najwyżej – czarni najniżej, wśród białych najwyżej Anglosasi – najniżej Słowianie i Żydzi), opracowany „naukowo” przez brytyjskich uczonych (darwinizm społeczny, pojęcia wyższości i czystości rasowej, eugenika); teorie rasowe uzasadniały eksterminację rdzennej ludności w koloniach brytyjskiego imperium – liczbę ofiar „rasy panów”, dążącej do „panowania nad światem”, szacuje się na ponad 100 mln; to owa „wyższa rasa” udoskonaliła i rozpropagowała hiszpański „wynalazek” w postaci obozów koncentracyjnych, podczas II wojny burskiej (1899-1902) pozbawiając w takich obozach życia ponad 27 tys. Burów (w większości kobiet i dzieci, dzieci stanowiły 80% zmarłych) i ponad 14 tys. czarnych Afrykanów; anglosaski rasizm przejęły Stany Zjednoczone, gdzie Brytyjczycy rozpoczęli, a „nowi” Amerykanie dokończyli Holokaust Indian, Brytyjczycy wprowadzili, a „nowi” Amerykanie kontynuowali niewolnictwo Afrykanów; nazistowska ideologia powstała w czasach, gdy rasizm i antysemityzm były w Europie i USA powszechne – Hitlera inspirowali Austriacy, Niemcy i Francuzi, lecz najbardziej zgubna okazała się jego fascynacja Anglosasami z obu stron Atlantyku;
„Dlaczego my, Anglosasi, mamy przepraszać za to, że jesteśmy wyższą rasą. My po prostu jesteśmy wyższą rasą”.
Winston Churchill
„Po inwazji brytyjskiej Anglicy pragnęli coraz więcej ziem. Wybuchła wojna między rdzennymi mieszkańcami, tasmańskimi Aborygenami a Brytyjczykami. To była okropna wojna, nazywana w tamtym czasie przez niektórych zagładą. Ponad 100 lat przed Holokaustem podobne siły wystąpiły przeciwko rdzennej ludności Tasmanii, która żyła tam od 50 tysięcy lat i nagle stała się bliska niemal pełnej eksterminacji – ocalało około 50 osób. [...] Światowa zbrodnia, jaką jest Holokaust, wydaje się zbrodnią bez precedensu, lecz Europejczycy nie dostrzegają, że ich rodacy czynili to samo zło w XIX wieku w Afryce czy Australii, kierowani tą samą mentalnością, przynosząc te same skutki. [...] To, co wydarzyło się w Europie, wcale nie było nowe. Po prostu po raz pierwszy to w Europejczyków wymierzono owo zło. W pewnym sensie to właśnie dlatego, że Europejczycy nie uznali zła, które w ich imieniu wyrządzono w XIX wieku, ono potem zwróciło się ku Europie, zwłaszcza ku Żydom. Nie chcę absolutnie umniejszać ważności Holokaustu, ale gdy spojrzy się na niego w kontekście historii światowej, da się zauważyć, że to powielony wzór”. Richard Flanagan Źródło: Marta Bartosik „Żyli tam 50 tys. lat, ocalało ok. 50 osób. Ludobójstwo, o którym Brytyjczycy woleliby zapomnieć”, gazeta.pl 2017
„Choć od pół wieku – wyznaczanego symboliczną datą buntu 1968 r. – rewizjoniści historii USA piszą o zagładzie Indian dokonanej przez Anglików, europejskich osadników, a potem państwo amerykańskie, wiedza o tej zbrodni założycielskiej Stanów Zjednoczonych nie jest częścią powszechnej świadomości. Nie płynie z niej reparacyjna polityka wobec potomków ocaleńców. Jest nawet gorzej: ludobójstwo, z którego narodził się naród amerykański – jak mówił Martin Luther King – podniesiono do rangi „wzniosłej narodowej krucjaty”. [...] Reporter [Maciej Jarkowiec w książce „Powrócę jako piorun. Krótka historia Dzikiego Zachodu” – przyp. G.B.] przytacza komentarz historyka o podziwie Hitlera dla metod eksterminacji Indian. Wstrząsającym kontrapunktem jest wpis do księgi gości w muzeum Indian w Waszyngtonie: „Indianie, przestańcie robić z siebie ofiary!”. [...] Bardzo bezpośrednio o zderzeniu cywilizacji europejskiej z indiańską wypowiedziała się w rozmowie z Maciejem Jarkowcem pewna barmanka w Dakocie Południowej: „To my, biali, jesteśmy dzikusami””. Źródło: Artur Domosławski „Indianie, wyrzut sumienia”/„Zbrodnia założycielska”, www.polityka.pl 2018
„The Passing of the Great Race [Przemijanie wielkiej rasy – przyp. G.B.] autorstwa Madisona Granta, który „bardziej naukowym językiem” ostrzega przed końcem rasy blondynów z rąk brązowowłosych białych, a co gorsza, tych o brązowych włosach i ciemnej skórze. [...] Według Granta i wielu innych rasa biała przetrwała w Kanadzie, Argentynie i Australii dzięki eksterminacji ras tubylczych. Jeśli rasa wyższa nie eksterminuje rasy niższej, rasa niższa zwycięży. [...] Książka wywarła duży wpływ na klasę rządzącą i pomogła zdefiniować kategorie, których wybrani urzędnicy używali do opracowywania amerykańskich praw imigracyjnych w 1924 r. [...] Kilka lat po jej opublikowaniu, w 1924 roku, po drugiej stronie Atlantyku, żołnierz w celi więziennej o imieniu Adolf Hitler przeczytał książkę Granta z wielką pasją i zaczął pisać swoje Mein Kampf. Hitler uważał The Passing of the Great Race za swoją Biblię. [...] Żołnierz Adolf Hitler nie miał radykalnych idei. Nie był też radykalnym myślicielem, wręcz przeciwnie: jego idee i sposób myślenia były powszechne w jego czasach, przede wszystkim po drugiej stronie Atlantyku. W Stanach Zjednoczonych idea wspaniałej rasy teutońskiej i aryjskiej zagrożonej wyginięciem przez rasy niższe była standardową walutą w XIX wieku, od zakapturzonego Ku Klux Klanu po prezydentów takich jak Theodore Roosevelt, w tym marines i ochotników, którzy polowali na czarnoskórych dla sportu, gwałcili ich i usprawiedliwiali gwałt jako sposób na poprawę rasy na tropikalnych wyspach. Jest bardzo prawdopodobne, że nazizm ma swoje najgłębsze korzenie w południowych Stanach Zjednoczonych, na długo przed utratą pamięci w czasie II wojny światowej”. Źródło: Jorge Majfud „Ideologie Hitlera: amerykański rasizm, który zaowocował w „Mein Kampf””, miesiecznik-wobec.pl 2024
b) pomocnictwo (czynne współsprawstwo – współodpowiedzialność pomocnicza) – tutaj „wykazali się” Francuzi, którzy do grona zwycięskich mocarstw i norymberskich sędziów „wcisnęli się” za pomocą szantażu; na fali jeszcze przedwojennego antysemityzmu kolaboracyjny rząd Vichy z własnej inicjatywy wprowadzał antyżydowskie prawa i aktywnie uczestniczył w Holokauście – aresztowani przez francuską policję Żydzi, więzieni byli we francuskich obozach koncentracyjnych, a następnie francuskimi kolejami transportowani do niemieckich obozów zagłady; Francja ma w ten sposób na sumieniu ok. 75 tys. ofiar Szoah; swoją cegiełkę dołożyli też Brytyjczycy – angielska administracja na okupowanych Wyspach Normandzkich czynnie współpracowała z Niemcami, wydając im żydowskich mieszkańców;
c) przyzwolenie (bierne współsprawstwo – współodpowiedzialność pomocnicza) – należy wyróżnić dwa okresy:
I. okres przedwojenny (1933-1939) – naziści prześladowali niemieckich Żydów (ok. 550 tys.), próbując usunąć ich z kraju; w ramach planu deportacji w latach 1933-1937 przesiedlono do brytyjskiej Palestyny 60 tys. osób (nazistowski plan nawiązywał do ideologii syjonistycznej oraz brytyjskiego planu ugandyjskiego z 1903 roku, zakładającego utworzenie dla brytyjskich Żydów państwa w Afryce); równolegle zamożni lub ustosunkowani Żydzi emigrowali na własną rękę; w roku 1938 odbyła się konferencja w Évian, na której 32 kraje i 24 organizacje debatowały nad problemem żydowskich uchodźców – Hitler zadeklarował pomoc wyjeżdżającym, jeżeli inne narody zechcą ich przyjąć; odmówili wszyscy, na czele ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią, która na domiar złego ograniczyła żydowskie osadnictwo w Palestynie; statki z tysiącami uchodźców wypływały nie tylko z niemieckich portów, lecz tak jak wypływały, tak wracały, a ich zdesperowani pasażerowie, których próby samobójcze na nikim na świecie nie robiły wrażenia, trafiali później do obozów koncentracyjnych; Goebbels triumfował: „Jak można krytykować Niemcy, skoro cały świat widzi, że nie chcą ich inne kraje?”;
II. okres wojny (1939-1945) – podboje na wschodzie sprawiły, że pod władzą III Rzeszy znalazły się miliony Żydów; gdy upadły projekty utworzenia żydowskiej autonomii na terenie okupowanej Polski oraz przesiedlenia Żydów na Madagaskar (wysłać polskich Żydów na tę wyspę zamierzała już II RP), naziści zdecydowali się na ludobójstwo, przekształcane stopniowo w „przemysłową” Zagładę; o masowych mordach na Żydach alianci byli od samego początku dokładnie informowani, zwłaszcza przez Polaków; polski rząd w Londynie robił wiele, aby pomóc Żydom: przekazywał informacje i dowody, słał oficjalne noty dyplomatyczne do rządów USA i Wielkiej Brytanii, apelował w radiu, proponował rozwiązania (bombardowanie prowadzących do obozów zagłady torów kolejowych, komór gazowych i krematoriów, znacznie bardziej uzasadnione niż zrzucanie bomb na niemieckie dzieci i robotników przymusowych); reakcją była obojętność i milczenie; brytyjski rasizm miał swój antysemicki wymiar, przynoszący tragiczne skutki: przykładem są losy statku „Struma”, który przewoził żydowskich uchodźców z Rumunii do brytyjskiej Palestyny – mimo awarii silnika, jednostka dopłynęła do Stambułu, lecz Turcy, mający na życzenie Brytyjczyków nie przepuścić jej przez Bosfor, w lutym 1942 roku odholowali ją na Morze Czarne, gdzie dryfującą „Strumę” zatopił sowiecki okręt podwodny (prawie 800 ofiar mają na sumieniu Brytyjczycy, Turcy i Rosjanie); jeżeli chodzi o Amerykanów, to ich zbrodniczo rasistowska mentalność niczym nie różniła się od niemieckiej – za „podludzi” uważali Japończyków, planując zagładę całego 70-milionowego narodu; porażającą obojętność i cynizm prezentował Roosevelt, który podczas spotkania z Janem Karskim, naocznym świadkiem Holokaustu, przerwał jego relację o Zagładzie słowami: „A jak się mają konie w okupowanej Polsce?”; aby wyciszyć temat, Roosevelt polecił Departamentowi Stanu odcięcie amerykańskiej prasy od informacji o Holokauście; w kwietniu 1943 roku Amerykanie i Brytyjczycy spotkali się na specjalnej konferencji w Hamilton (konferencja bermudzka), gdzie – świetnie się bawiąc i z perspektywy luksusowych hoteli chłodno spoglądając na płonące właśnie warszawskie getto – uzgodnili, że nie udzielą żadnej pomocy Żydom, a także nie będą wzajemnie krytykować się za jej brak; dwa tygodnie później Szmul Zygielbojm, członek Rady Narodowej RP w Londynie, w proteście przeciw bezczynności aliantów wobec ludobójstwa Żydów popełnił samobójstwo, pozostawiając dramatyczny list, adresowany do Polaków, sprzymierzonych i „sumienia świata”; ->
„Odpowiedzialność za zbrodnię wymordowania całej narodowości żydowskiej w Polsce spada przede wszystkim na sprawców, ale pośrednio obciąża ona również ludzkość całą, Narody i Rządy Państw Sprzymierzonych, które do dziś dnia nie zdobyły się na żaden czyn konkretny w celu ukrócenia tej zbrodni. Przez bierne przypatrywanie się temu mordowi milionów bezbronnych i zmaltretowanych dzieci, kobiet i mężczyzn, stały się jego współwinowajcami. Muszę też stwierdzić, że aczkolwiek Rząd Polski w bardzo dużym stopniu przyczynił się do poruszenia opinii świata, jednak nie dostatecznie, jednak nie zdobył się na nic takiego nadzwyczajnego, co by odpowiadało rozmiarom dramatu, dokonywującemu się w Kraju. [...] Przez śmierć swą pragnę wyrazić najgłębszy protest przeciwko bezczynności, z jaką świat się przypatruje i pozwala lud żydowski wytępić. Wiem, jak mało znaczy życie ludzkie, szczególnie dzisiaj. Ale skoro nie potrafiłem tego dokonać za życia, może śmiercią swą przyczynię się do wyrwania z obojętności tych, którzy mogą i powinni działać, by teraz jeszcze, w ostatniej bodaj chwili, uratować od niechybnej zagłady tę garstkę Żydów Polskich, jaka jeszcze żyje”. Źródło: „List Szmula Zygielbojma napisany przed popełnieniem samobójstwa, datowany na 11 maja 1943”, Wikipedia
-> ponieważ tradycyjne narody i ego-subiektywistyczny świat kierują się interesami, a nie uniwersalistycznym sumieniem, śmierć Zygielbojma oraz jego list nie zmieniły niczego; w maju 1944 roku Adolf Eichmann złożył aliantom propozycję wymiany miliona Żydów na dziesięć tysięcy ciężarówek (i inne dobra, tzw. transakcja „krew za towary”); alianci nawet nie podjęli prób negocjacji (może mniej ciężarówek? może inne towary?), gdyż oficjalnie Roosevelt i Churchill – jak tłumaczył brytyjski minister spraw zagranicznych Anthony Eden, zdeklarowany antysemita – nie chcieli „układać się z wrogiem”, a nieoficjalnie wszędzie pobrzmiewały słowa Lorda Moyne, przyjaciela Churchilla: „Cóż ja mogę począć z tym milionem Żydów? Gdzie mam ich umieścić?”; w odtajnionej w XXI wieku notatce brytyjskiego wywiadu na temat niemieckiej propozycji pada znamienne zdanie: „Wywiad nie uważa za wskazane zwiększanie ilości Żydów w Wielkiej Brytanii”; w sprawie swojej postawy wobec Holokaustu Amerykanie i Brytyjczycy kłamali dokładnie tak samo jak w przypadku Katynia.
5) HOLOKAUSTU CD. A jak sprzymierzeni traktowali Żydów w czasie, gdy sądzili nazistów za popełnione na nich zbrodnie? Rosjanie gwałcili żydowskie więźniarki obozów koncentracyjnych. Holokaust był dla nich niewygodnym tematem, który starali się marginalizować (poza instrumentalnym wykorzystywaniem w celach propagandowych lub do zbierania funduszy), widząc w Żydach konkurentów do tytułu największych ofiar II WŚ. Na tym tle narastały w powojennej Rosji antysemityzm i prześladowania Żydów, m.in. zlikwidowano Żydowski Komitet Antyfaszystowski i zamordowano lub uwięziono jego liderów. Także dla aliantów Żydzi stanowili problem, użyteczny jedynie propagandowo. Jako dipisów (od displaced person – osoba przesiedlona) Amerykanie traktowali ich tak źle, że niektórzy w akcie rozpaczy odbierali sobie życie. Earl Harrison, specjalny wysłannik Trumana, raportował w sierpniu 1945 roku: „Wydaje się, że traktujemy Żydów tak samo jak naziści, z tą jedną różnicą, że nie przeprowadzamy ich eksterminacji”. Generał George Patton, zarządzający obozami dla dipisów, w odpowiedzi zanotował w pamiętniku: „Harrison i jemu podobni wierzą, że dipis to istota ludzka, co jest nieprawdą. W szczególności odnosi się to do Żydów, którzy stoją niżej niż zwierzęta”. Również Truman wyśmiewał „żydków” i „chałaciarzy”. Nie lepiej traktowali Żydów Brytyjczycy, którzy zamykali ich w obozach internowania w latach 1940-1949. ->
„„Tysiące osób nadal tkwiących w obozach umierały z powodu chorób i niedożywienia jeszcze długo po klęsce Niemiec. Pozostawały uwięzione za ogrodzeniem wybudowanych przez Hitlera obozów w Dachau, w Bergen-Belsen i w dziesiątkach podobnych miejsc, przekształconych w obozy dla dipisów. Ocalałych otaczał smród śmierci i nędzy...” [...] Stłoczeni, niedożywieni więźniowie, którzy przeżyli wojnę, wciąż musieli nosić obozowe pasiaki. Jakby tego jeszcze było mało w niektórych obozach ofiary brunatnego reżimu przebywały w tych samych barakach co schwytani hitlerowcy! Zdarzały się wręcz wypadki, że tym ostatnim powierzano zadanie: pilnowania umieszczonych w alianckich obozach Żydów, przez co panowali nad nimi nawet po własnej klęsce. Całości obrazu dopełniał fakt, że Żydom pochodzącym z Niemiec, Włoch, Austrii i innych krajów współpracujących z Hitlerem wcale nie przysługiwał status ofiar! Uznano ich automatycznie za obywateli wrogich państw. W efekcie – jak podkreśla Eric Lichtblau – zostali zrównani z nazistowskimi więźniami osadzonymi w tym samym miejscu. [...] Dipisi doskonale zdawali sobie sprawę z niechęci jaką ich powszechnie darzono. Jeden ze smutkiem konstatował: Kiedy uświadomiliśmy sobie, jak bardzo świat jest obojętny wobec naszej tragedii, zaczęła w nas narastać ogólna niemoc. Wkrótce zaczęliśmy dostrzegać ludzi, którzy przeżyli najgorsze możliwe tragedie w latach wojny, a teraz nagle popełniali samobójstwa, często przez powieszenie. Dla tysięcy ludzi takich jak on nie było miejsca w Stanach Zjednoczonych i innych państwach zwycięskiej koalicji. Musieli czekać całymi miesiącami na pozwolenie opuszczenia obozów. W tym samym czasie za ocean zupełnie legalnie trafiły setki byłych nazistów. Witano ich tam wręcz z otwartymi rękoma, jako specjalistów w różnych dziedzinach”. Źródło: Rafał Kuzak „Naśladowcy Hitlera? Amerykanie traktowali więźniów obozów koncentracyjnych jak bydło”, ciekawostkihistoryczne.pl 2015
-> Sprzymierzeni nie po to prowadzili wojnę, żeby kogokolwiek ratować. Niemcy śpiewali: „Dziś należą do nas Niemcy, a jutro cały świat”. To samo, na własną nutę, śpiewali Rosjanie i Amerykanie. Rosjanie parli do wojny, aby na początek podbić Europę. Amerykanie dążyli do niej, by zniszczyć Niemcy i Japonię, ostatnie przeszkody na drodze do światowej hegemonii gospodarczej. Kalecy ekonomicznie Rosjanie wygrali częściowo, Amerykanie zgarnęli pełną pulę. Razem zwycięzcy wzięli wszystko, zaczynając od rozgrabienia pokonanych Niemiec i Japonii (m.in. to niemieccy uczeni dokończyli budowę amerykańskiej bomby atomowej i skonstruowali sowiecką, oni też uruchomili programy kosmiczne USA i ZSRR; naukowcy japońscy rozwijali amerykańską broń biologiczną; zbrodniarzy, znajdujących się pomiędzy ww., sprawiedliwość jakoś ominęła). Holokaust był dla nich jedynie propagandowym bonusem, wygodną przykrywką dla ich własnych zbrodni. Dzięki niemu miliardy „chorągiewek” na Ziemi miały na kogo pokazywać palcem, łudząc się, że oto dobro wygrało ze złem. Prawda jest jednak taka, że nie zginęłoby 6 mln Żydów, gdyby ludzkość stała po stronie dobra lub przynajmniej sprzymierzeni byli tymi dobrymi.
* * *
W drugowojennym festiwalu zbrodni i hipokryzji udział wzięli Polacy i Czesi, występujący jednocześnie w roli ofiar i katów. Oba narody łączył wspólny ucisk ze strony Niemców i Rosjan. Oba też, gdy tylko mogły, z ofiar Niemców stały się ich katami, pod pretekstem „zemsty” – na wzór sowietów – torturując, gwałcąc i mordując tysiące, a grabiąc i wypędzając miliony w większości niewinnych niemieckich cywili (ci winni, jak zawsze, uciekali pierwsi). Niemieckie obozy koncentracyjne zamieniły się w koncentracyjne obozy polskie i czeskie, które zamiast Żydów, Polaków i Czechów wypełnili Niemcy. Nie zmieniło się jedno: traktowanie niewinnych ludzi – ich krzywda, cierpienie, płacz i śmierć. Polskie i czeskie zbrodnie z czasów II wojny światowej miały charakter masowy (ludobójstwa, czystki etniczne, masowe prześladowania), zarówno spontaniczny, jak i zorganizowany, obciążając sumienia obydwu państw i narodów.
„Wielu z nas jak dzikie bestie rzuciło się na cudzy majątek, a przemoc osiągnęła poziom tych, którzy nas wcześniej mordowali. [...] Kopiujemy czyny nazistów, zniżając się do ich poziomu”. Přemysl Pitter (czeski pastor, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, za stawanie w obronie niewinnych Niemców prześladowany i zmuszony do ucieczki z kraju)
CZESI. Podczas okupacji naród czeski był bardzo uległy. Rzadko się buntował i rzadko doświadczał represji. Przeciętnym obywatelom trudno czynić z tego zarzut, gdyż heroizm nie jest obowiązkowy. Natomiast kolaboracyjna czeska administracja, pod przymusem wspierająca logistykę Holokaustu, w przypadku zagłady Romów granice uległości przekroczyła. W czeskich obozach koncentracyjnych Lety i Hodonín, zwanych „cygańskimi”, czescy strażnicy pod dowództwem czeskich komendantów torturowali i mordowali romskich mężczyzn, kobiety i dzieci (ponad 540 ofiar).
„Czesi mają w Lidicach wielki pomnik ku czci poległych w wojnie. To dlatego, że chcą mieć pomnik przeciwko Niemcom. Ale my nie mamy własnego, bo to nie Niemcy nas zabijali. To Czesi nas zabijali”. Eduard Čermák (syn więźniów, którzy przeżyli Lety, w książce „Złowroga cisza” Paula Polansky’ego)
W tym samym czasie Edvard Beneš (prezydent Czechosłowacji w latach 1935-1938, na uchodźstwie 1940-1945, i ponownie 1945-1948) z sukcesem zabiegał o zgodę sprzymierzonych na powojenne „rozprawienie się” z Niemcami sudeckimi oraz ich wypędzenie z kraju. Gdy w kwietniu 1945 roku III Rzesza zaczęła opuszczać Protektorat, czeskie władze wezwały Czechów i Słowaków do „rozliczania Niemców” „bez litości”. „Bohaterski” naród wiedział, co robić. To, co zawsze robi chciwy i nienawistny tłum, gdy zobaczy bezbronność i poczuje bezkarność. Czesi niczym krwiożercze bestie, niczym spuszczone z łańcucha wściekłe psy rzucili się na winnych i niewinnych, aby „gorzej niż nieludzko” pastwić się, gwałcić, mordować i rabować. Szybko do motłochu dołączyła czechosłowacka armia. „Dzikie wypędzenia”, krwawe masakry i zbrodnie na terenie ponad 2 tys. obozów koncentracyjnych, do których zapędzono 350 tys. ludzi, stały się normą. Ofiarami byli mężczyźni, kobiety, starcy i dzieci. Okrutnie zamordowano co najmniej 25 tys. osób (nieznany pozostaje los 200 tys. sudeckich Niemców, z których wielu spoczywa we wciąż niezbadanych masowych grobach). Dekrety czeskiego Hitlera Beneša sankcjonowały stosowanie wobec Niemców i Węgrów barbarzyńskiej zasady odpowiedzialności zbiorowej, pozbawiając ich całkowicie majątku i praw obywatelskich. Na ich podstawie wypędzono ponad 3 mln Niemców (w tym ocalałych z Holokaustu niemieckojęzycznych Żydów) oraz 100 tys. Węgrów. Jednych i drugich więziono i zmuszano do niewolniczej pracy. Wszystkie zbrodnie zalegalizowało czechosłowackie ustawodawstwo, najpierw demokratyczne, a od 1948 roku komunistyczne.
„W połowie czerwca 1945 r. żołnierze por. Pazura wyciągnęli z pociągu kilkuset Niemców, a następnie wymordowali 71 mężczyzn, 120 kobiet oraz 74 dzieci. Pazur osobiście zastrzelił kilkoro niemowląt. Zaraz po wojnie Czesi dokonali krwawej zemsty na Niemcach mieszkających w ich kraju. Życie straciło co najmniej 25 tys. osób. [...] Pastor Premysl Pitter tak wspominał pierwsze dni wolności w Pradze: Na Bramie Prochowej wisiał powieszony za nogi Niemiec, a pod jego głową rozpalono ogień i pomalutku go pieczono... Naprzeciwko gmachu YMCA Niemki, młode i stare, przechodziły z podniesionymi rękami przez kordon ludzi, którzy młócili je bykowcami. Zawołałem: „Ludzie, miejcie rozum!”. Wydostałem się tylko cudem. Na Florze dwie godziny znęcano się nad pewną Niemką, a później napastnicy polali ją benzyną i podpalili. Widziałem ludzi z Żiżkova ciągnących na plac Wacława, którzy krzyczeli: „Idziemy opiekać zające!”. To znaczy polować na Niemców. [...] W ciągu kilku tygodni powstało ponad 2 tys. obozów internowania, pracy i karnych (często były to obozy poniemieckie), gdzie trafiło ok. 350 tys. ludzi. Szczególnie ponurą sławę zyskał obóz Hanke w Ostrawie, w którym od 10 maja do 13 czerwca 1945 r. życie straciło co najmniej 231 osób. [...] W maju 1945 r. rozpoczęły się pierwsze masowe wysiedlenia, a najstraszliwsze rzeczy rozegrały się w Brnie. [...] Eskortę stanowiła Gwardia Rewolucyjna składająca się z uzbrojonych ochotników, a podczas marszu dochodziło do mordów, gwałtów i znęcania się. [...] Na pograniczu panował chaos – działały tam nie tylko oddziały Gwardii Rewolucyjnej, która zyskała sobie miano „gwardii rabunkowej”, ale też bandy chcące się wzbogacić kosztem Niemców. – Wszystko było dozwolone. Przemoc, gwałty, rabunki, zabójstwa były na porządku dziennym – opowiadał świadek wydarzeń. [...] – Pamiętajcie, że dobry Niemiec to martwy Niemiec. Im mniej ich tu zostanie, tym mniej będziemy mieć wrogów. Im mniej ich przejdzie za granicę, tym mniej wrogów będziemy mieć tam – mówił Oldrich Španiel, szef kancelarii wojskowej prezydenta Beneša, podczas odprawy oficerów”. Źródło: Mariusz Surosz „Zemsta Czechów”, wyborcza.pl 2013
POLACY. Polacy wykazali się w czasie wojny odwagą i walecznością, czego dowodem jest stworzenie państwa podziemnego, powstanie warszawskie (niezależnie od jego zasadności) oraz długa lista Sprawiedliwych wśród Narodów Świata (szacuje się, że Polacy uratowali do 100 tys. Żydów). Polacy buntowali się i płacili za to wysoką cenę. To jedna strona medalu. Drugą stanowią polskie zbrodnie:
a) bazujące na przedwojennym antysemityzmie oraz niskich pobudkach zbrodnie na Żydach, będące polskim udziałem w Holokauście – pogromy (w co najmniej 26 miejscowościach, m.in. w Jedwabnem, gdzie Polacy zamordowali od 340 do 1000 osób, większość z nich – w tym kobiety i dzieci – paląc żywcem), zabójstwa, rozpowszechnione donosicielstwo, szmalcownictwo i grabieże; szacuje się, że Polacy zamordowali lub wydali na śmierć Niemcom do 200 tys. Żydów;
b) mordowanie przez AK i BCh ukraińskich cywili (10-15 tys. ofiar – mężczyzn, kobiet i dzieci) w „odwecie” za zbrodnie UPA i OUN na polskiej ludności Kresów Wschodnich (ok. 100 tys. ofiar – mężczyzn, kobiet i dzieci).
„To Polacy, sąsiedzi, nie żadni Niemcy, spalili Żydów w stodole w Jedwabnem. I to Polacy dokonali wielu innych mordów na Żydach. To Polacy denuncjowali innych Polaków, tych szlachetnych, którzy ukrywali Żydów. Przecież Ulmowie i setki im podobnych nie zginęliby, gdyby nie polscy sąsiedzi”. Stanisław Brejdygant
„Nic nie usprawiedliwia zbrodni. [...] Jedwabne w skali zbrodni niemieckich to nie jest ogrom. Oczywiście w skali moralno-etycznej – to katastrofa”. Tomasz Szarota
„Gwałcili, mordowali, wyrywali złote zęby, rozbijali o ściany główki malutkich dzieci. To nie zbrodnie nazistów, nie dzieło bolszewików, nie rajd band UPA. To Polacy rozprawiali się z żydowskimi sąsiadami na przełomie czerwca i lipca 1941 roku. Niemcy nie musieli ich nawet nadzorować. Ani specjalnie zachęcać. [...] Na kirkucie w Goniądzu zamordowano miejscowych Żydów podejrzewanych o bolszewickie sympatie. Wedle zeznań świadków, zabijano ich przy użyciu metalowych prętów i na wpół żywych wrzucano do wykopanego uprzednio dołu. Kolejne dwa tygodnie upłynęły na niezliczonych zabójstwach, grabieżach i gwałtach. Popełniający je Polacy działali bez nadzoru wojsk niemieckich. Właściwy pogrom nastąpił zaraz po decyzji nazistów o stworzeniu getta. W nocy z 21 na 22 lipca 1941 roku, polska straż obywatelska zamordowała ponad 20 Żydów, wielu kolejnych torturowano. Gwałcono nawet najmłodsze Żydówki. Kilka osób pogrzebano żywcem wraz ze zmasakrowanymi ciałami ofiar na cmentarzu dla choleryków. [...] O okrucieństwie Polaków najlepiej świadczy fakt, że miejscowy Judenrat zwrócił się do stacjonujących w pobliskim Osowcu Niemców o pomoc i ochronę przed ogarniętymi amokiem mieszkańcami. [...] Liczbę ofiar z Goniądza szacuje się dziś na 217 osób.
Wąsosz (...) pamiętam, że widziałem w niedzielę wieczorem, jak Antoni S. z Wąsosza zabił szpadlem, bijąc w głowę, dwie nieletnie dziewczyny (...)/Stanisław D. [...] Niemcy ograniczyli się tu do standardowych działań propagandowych i podpalenia synagogi, po czym opuścili miejscowość. Nie pijany motłoch, a lokalna elita mordowała w Wąsoszu żydowskich mężczyzn, kobiety i dzieci. [...] Pogrom, który miał miejsce 5 lipca 1941 roku, został skrupulatnie zaplanowany. Oprawcy odpowiednio wcześniej zaopatrzyli się w specjalne narzędzia (okute pałki, sprężyny z odważnikami). [...] Chcąc uniknąć ucieczek, miasto otoczyły specjalne cywilne brygady. Wbrew panującej powszechnie opinii, mordów nie dokonała otumaniona wódką tłuszcza. Byli to prominentni i wykształceni obywatele, ludzie kierujący się „patriotyzmem”, często członkowie Stronnictwa Narodowego. [...] Z zeznań świadków wyłaniają się dantejskie sceny – rozbijanie dziecięcych głów o ściany, odcinanie palców z pierścionkami, gwałty, wybijanie złotych zębów, wyrywanie języków. Akcja likwidacyjna trwała 3 dni. [...] Uderzenia w głowę nie zawsze były skuteczne. Zwłoki grzebano razem z żywymi ludźmi. W pogromie zginęło 250 Żydów, choć niektóre relacje mówią nawet o 1200 ofiarach.
Rajgród (...) kiedy Żydzi leżeli na ziemi, to B. Feliks wziął bagnet i każdego Żyda po kolei przebijał bagnetem pod lewą łopatkę, a ci, którzy z nim byli, to szpadlami rozcinali Żydom głowy i wrzucali do okopu./Czesław K. Również w Rajgrodzie władzę sprawowała polska straż obywatelska. [...] Podobnie jak w Wąsoszu, inicjatywę w „rozprawianiu się z bolszewicko-żydowskim wrogiem” przejęła elita kulturalna i intelektualna miasta. [...] Mordowano nocami. Każdego ranka na ulicach Rajgrodu leżało po kilka ciał. Pod koniec czerwca w miasteczku pojawili się Niemcy. [...] Rozpoczął się pogrom. Polacy mieli tego dnia nosić chrześcijańskie medaliony, aby łatwiej było ich odróżnić od Żydów. Przebieg tej „operacji” nie różnił się od innych – zachowały się relacje o torturowanych, podtapianych w pobliskim jeziorze, bitych sztachetami i pałkami. [...] Te ofiary, które „jedynie niewprawnie” postrzelono, polscy ochotnicy dobijali łopatami. Jednego Żyda zakopano też do połowy w ziemi, by „pilnował pozostałych”. Jedna z kluczowych postaci antyżydowskich zajść w Rajgrodzie, nauczyciel Antoni L., pisał w swoich pamiętnikach, że „całe to zabijanie męczyło go psychicznie”. Dla uspokojenia chadzał po egzekucjach na domówki i prowadził uczone dysputy z miejscowym proboszczem. Liczbę zabitych tego dnia żydowskich mieszkańców Rajgrodu szacuje się, w zależności od relacji, na 40-60 osób”. Źródło: Daniela Wołos „Polskie pogromy Żydów w Polsce: Trzy przypadki, które wciąż budzą kontrowersje”, ciekawostkihistoryczne.pl 2016
„W naszą świadomość wryła się zbrodnia w Jedwabnem, tymczasem miejsc, gdzie Polacy dokonali masowych zabójstw Żydów, było więcej. Wartością publikacji [Mirosław Tryczyk „Miasta pogromów. Nie tylko Jedwabne” – przyp. G.B.] jest doskonałe zarysowanie tła pogromowego, na które istotny wpływ miała przedwojenna antysemicka trucizna, którą sączyły mające spore wpływy w tych miejscach faszyzujący Obóz Wielkiej Polski i Stronnictwo Narodowe. Organizacje te wspierali księża oraz ziemiaństwo. Walczyli oni nie tylko z żydowskimi kupcami, ale też z tzw. zażydzaniem szkół, poprzez niedopuszczenie do nich żydowskich nauczycieli czy uczniów. Autor pokazuje, że za mordami nie stał tylko motłoch, ale małomiasteczkowa elita: sołtys, ksiądz, nauczyciel, listonosz, policjant, żołnierze podziemia antykomunistycznego, a potem AK. Po ucieczce w czerwcu 1941 r. z tych terenów Sowietów tworzyła się straż porządkowa, która przejmowała władzę i inspirowała pogromy. Mordom towarzyszył rabunek i gwałty, a sprawcy zajęli potem domy ofiar, przejęli ich dobra. Problematyczne, zdaniem autora, jest sprawstwo kierownicze Niemców. Autor przekonuje, że jeżeli nawet Niemcy byli gdzieś obecni, to ich rola sprowadzała się do obserwowania pogromów lub wręcz ich stopowania”. Źródło: Marek Kozubal „„Miasta pogromów. Nie tylko Jedwabne”: Mordowała nie tylko hołota”, www.rp.pl 2024
„„W mieście raczej wydawano Żydów w ręce niemieckie, a nie zabijano, choćby dlatego, że pojawiał się problem, co zrobić z ciałem. Tego problemu nie było na wsi. Tam zawiadomieni przez donosiciela granatowi policjanci przyjeżdżali, dokonywali egzekucji, ciała zakopywano, a Niemcy nigdy się o tym nie dowiadywali. Łupy były do podziału między policją a wieśniakami” – Jan Grabowski. [...] Badacze podkreślają, że udokumentowany jest udział przedstawicieli wszystkich formacji polskiego podziemia w prześladowaniu Żydów – angażowali się w ten proceder zarówno żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych, jak Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich czy Gwardii i Armii Ludowej. [...] „Z naszych badań wynika, że ci, którzy pomagali altruistycznie oferowali z reguły pomoc wysokiej jakości i więcej ich podopiecznych przeżywało. Natomiast wiadomo, że zdecydowana większość pomagała za pieniądze i robiła to krótko i niedobrze” – mówił Jan Grabowski”. Źródło: Agata Szwedowicz, Mariusz Jarosiński „Skala przemocy Polaków wobec Żydów nieznana”, dzieje.pl 2011
„Maciej Gdula — naukowiec, profesor socjologii, i polityk — napisał na Twitterze 4 września: „Polacy pomagali Żydom. Naszym sprawiedliwym rodakom udało się uratować być może nawet 100 tys. Żydów. Polacy mordowali Żydów. Naszym rodakom udało się zamordować być może nawet 200 tys. Żydów. Te liczby mówią całą prawdę”. „To dane szacunkowe podawane przez badaczy holokaustu (Engelking, Gross, Grabowski). [...]” — dodał potem Gdula. [...] „Trzeba przypominać, że Polacy mają także na sumieniu wydawanie Żydów i zabijanie ich własnymi rękami. Liczby to oczywiście szacunki. Nie możemy tkwić w naiwnej, dziecięcej historii i nie mierzyć się z trudną przeszłością” – mówi OKO.press Gdula. [...] Gdula prawidłowo przytoczył szacunki specjalistów, chociaż podał ich górną granicę. [...] Niezależnie od tego, jaką liczbę przyjmiemy — dokładna pozostanie nieustalona — to nie ulega wątpliwości, że dziesiątki tysięcy Żydów zginęły z rąk Polaków albo przy ich współudziale. W samej książce „Dalej jest noc” opisano tysiące przypadków. [...] Ogromnym zagrożeniem była polska konspiracja, która bardzo często rozstrzeliwała ukrywających się Żydów. Np. w powiecie miechowskim aż 14 proc. uciekinierów z gett zostało zamordowanych przez polskich partyzantów. [...] „Zdecydowana większość próbujących się ratować Żydów – na podstawie przebadanych i zweryfikowanych przypadków – zginęła z rąk polskich bądź też została zabita przy współudziale Polaków” – piszą prof. Engelking i prof. Grabowski”. Źródło: Adam Leszczyński „Gdula: Polakom „udało się zamordować być może nawet 200 tys. Żydów”. Miał rację?”, oko.press 2021
Podobnie jak czeski, również polski rząd emigracyjny już w trakcie wojny planował wysiedlenia Niemców. Plany te dotyczyły jednak obszarów II RP i musiały ulec modyfikacji, gdy sprzymierzeni – działając wspólnie i w porozumieniu (Teheran 1943, Jałta i Poczdam 1945) – zaczęli przekształcać kraj w sowieckiego satelitę w zmienionych granicach. Stalin i Roosevelt/Truman odebrali Polsce etniczne ziemie ukraińskie, białoruskie i litewskie, decydując o wysiedleniu z nich mniejszości polskiej (2 mln osób). W zamian włączyli do Polski odebrane Niemcom etniczne ziemie słowiańsko-germańskie, decydując o wysiedleniu z nich prawie 90-procentowej większości niemieckiej (8 mln osób). W okresie przymusowej transformacji władzę w Polsce sprawował Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej (1945-1947), złożony z komunistów (75%) oraz przedstawicieli emigracji i podziemia (25%). Zarówno TRJN, jak i późniejsze już w pełni komunistyczne rządy tworzyli Polacy i chociaż zależne one były od ZSRR, w sprawach o charakterze etnicznym działały na terenie kraju suwerennie, realizując polskie interesy. Reprezentowały w tym przypadku polski naród, którego postawa w niczym od postawy władz się nie różniła. Liczni Polacy, tak jak inni barbarzyńcy tamtych czasów (liczni Niemcy, Rosjanie, Amerykanie, Brytyjczycy, Ukraińcy czy Czesi), kierowali się nienawiścią i niskimi pobudkami, wszelkie swoje zbrodnie usprawiedliwiając chorą „zemstą” (wynaturzoną stosowaniem zasady odpowiedzialności zbiorowej) i chorym „patriotyzmem” (trawionym dżumą nacjonalizmu). Szczycący się swoją „katolickością” naród nie znalazł w sobie chrześcijańskiego miłosierdzia i w godzinie próby okazał się równie pogański, jak każdy inny:
| „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”. Jezus Chrystus (Łk 6, 36) |
„Smutna prawda jest taka, że pod koniec wojny i tuż po niej przez Polskę przetoczyła się odwrócona, ale równie brutalna, co ta nazistowska, machina przemocy. [...] Zemsta okazała się ślepa...” Maria Procner |
| „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie. [...] Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?” Jezus Chrystus (Mt 5, 44-47) |
„Tamci nie mieli zmiłowania, od nas też go nie doświadczą. Tak wymierza się okrutną sprawiedliwość. Tu nie ma miejsca na niuanse – Niemiec to Niemiec. Bez znaczenia pozostaje, że to starzec, kobieta w ciąży, dziecko. Puszczona w ruch machina odwetu miele równo i bezlitośnie. [...] Niemców wyjęto spod prawa, odbierano im majątek, dokonywano samosądów. Obowiązywała zasada „oko za oko”. Tyle że ofiary odwetu wybierano na chybił trafił, nie według rzeczywistej winy, ale z racji pochodzenia”. Piotr Pytlakowski |
| „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. Jezus Chrystus (Mt 5, 7) |
„Komunistyczne władze wiedziały, że Polacy nie myślą o litości. Niemcy musieli przygotować się na najgorsze”. Marek Łuszczyna |
a) zbrodnie na Niemcach, Ślązakach, Mazurach, Kaszubach i Słowińcach (ludzie ci byli równocześnie ofiarami sowieckich zbrodni, a zatem Polacy gnębili już gnębionych, podobnie jak to miało miejsce wcześniej w przypadku Żydów):
I. polski naród – sami będąc ofiarami silniejszych Rosjan, Polacy bez skrupułów stali się katami słabszych w danym momencie Niemców, a także – przy okazji – innych autochtonów (nieważne, na ile „zgermanizowanych”); polski motłoch cywilny i umundurowany niczym stado dzikich bestii rzucił się na winnych i niewinnych, aby grabić, gwałcić, znęcać się i mordować; „dzikie wypędzenia”, „dzikie obozy” („kawałki polan lub pastwisk otoczone przez polskich chłopów drutem kolczastym, gdzie zaganiano i zabijano „winnych” wojny”; było ich ponad tysiąc), pogromy, samosądy i zwykłe kryminalne zabójstwa pochłonęły życie tysięcy mężczyzn, kobiet, starców i dzieci; mienie pozostałe po czystkach etnicznych, którego nie zrabowano natychmiast, padało łupem – jak pisała w „Dziennikach” Maria Dąbrowska – „polskiego bezprzykładnego szabrownictwa”; szabrownicy nie stronili od mordów, gwałtów i pobić (nie oszczędzali też zmarłych, w procederze rabowania grobów konkurując z Rosjanami); dochodziło do tego, że czerwonoarmiści bronili miejscowych Niemców czy Ślązaków przed zdziczałymi Polakami;
„Po sześciu latach brutalnej okupacji Polska została wyzwolona. Nasi rodacy obok radości czuli coś jeszcze – niepohamowaną żądzę zemsty. Morderstwa, przymusowa praca, nieludzkie warunki, grabież i gwałty... [...] Piotr Pytlakowski w książce Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski: Zemsta bywa słodka. [...] Tamci nie mieli zmiłowania, od nas też go nie doświadczą. Tak wymierza się okrutną sprawiedliwość. Tu nie ma miejsca na niuanse – Niemiec to Niemiec. Bez znaczenia pozostaje, że to starzec, kobieta w ciąży, dziecko. Puszczona w ruch machina odwetu miele równo i bezlitośnie. [...] „Dobijanie bestii” stało się czynem społecznym, misją odradzającego się w nowej rzeczywistości narodu. Oliwy do ognia dolewały jeszcze papierowe media. Pytlakowski relacjonuje: Na tak zwanych terenach odzyskanych trzeba było uzasadnić terror wobec miejscowej ludności. A więc nie tylko zemsta, ale konieczność dziejowa. „Trybuna Śląska”, organ Polskiej Partii Robotniczej, pisała już w lutym 1945 r.: „[...] Śląsk musi być polski. [...] Wyciągniemy gady z ich kryjówek, wytępimy hitlerowskie plugastwo!” [...] Zarazem rykoszetem oberwało się ludności autochtonicznej o nie do końca sprecyzowanej przynależności: Mazurom, Ślązakom, Słowińcom czy Kaszubom. Dlaczego? Napływająca z Kresów masa ludzi szukających miejsca do życia mogła bez trudu, „urzędowo” zmusić niedawnych okupantów do usunięcia się. Rodzin stojących w pewnym sensie na granicy między Polską a Niemcami – już nie. Stąd agresja wobec nich bywała jeszcze większa. W książce Ich matki nasi ojcowie czytamy: Wypędzali Mazurów z przekleństwami, groźbami, kijami i siekierami z ich dobrych gospodarstw i sami się w nich osadzali. Zabierali im żywność, żywy i martwy inwentarz. Bili i maltretowali ich. Niejednego Mazura i Mazurkę zamordowali lub ciężko skaleczyli, by przywłaszczyć sobie ich mienie. Wielu Polaków rozbierało domostwa; cegły, kafle, drzwi, podłogi i drzewo, konie, bydło, motory i maszyny rolnicze, wozy i uprząż do Polski. Niektóre całe wioski przygraniczne zostały zniesione. Ubowcy i milicjanci dopomagali w tej nikczemnej robocie. [...] W procesie nazywanym „przesiedleniami”, „akcją migracyjną” czy „migracją narodu niemieckiego” za pomocą absolutnego terroru wypędzano wszystkich. Piotr Pytlakowski referuje: Niemiecką ludność, która pozostała w nowych, polskich granicach, separowano, zamykano w obozach pracy przymusowej i wypędzano. Na mocy dekretu Niemców wyjęto spod prawa, odbierano im majątek, dokonywano samosądów. Obowiązywała zasada „oko za oko”. Tyle że ofiary odwetu wybierano na chybił trafił, nie według rzeczywistej winy, ale z racji pochodzenia. W trakcie wielogodzinnych marszów, pozbawieni wszelkich środków do życia ludzie zmierzający na zachód ginęli. [...] Opowiedziana po latach przez wówczas sześcioletnią Helgę Kunkę historia rysuje straszny obraz tamtych wydarzeń. Dziewczynka wspominała, że razem z matką, braciszkiem i grupą uciekinierów zatrzymali się na noc w stodole. Temperatura była tak niska, że niektórzy zamarzli. Wśród ofiar był również jej młodszy brat – zasnął otoczony ramionami mamy, lecz rano już się nie obudził. Łącznie doliczono się kilkunastu trupów, głównie dzieci. [...] W trakcie wielodniowych wędrówek Niemców zabijał nie tylko mróz, ale również choroby, głód i żądni zemsty Polacy. Mieszkanka jednej ze wsi na Pomorzu, Anna Kientopf opisywała: Czterej polscy żołnierze próbowali odłączyć młodą dziewczynę od rodziców, którzy rozpaczliwie do niej przylgnęli. Polacy bili rodziców kolbami karabinów, zwłaszcza ojca. Zatoczył się, a oni pchnęli go na drugą stronę drogi i w dół obwałowania. Spadł, a jeden z Polaków wziął pistolet maszynowy i wystrzelił serię. Przez chwilę panowała cisza, a potem powietrze przeszyły krzyki obu kobiet. Pośpieszyły ku umierającemu, a czterej Polacy zniknęli w lesie. Tego rodzaju sceny rozgrywały się pod koniec wojny regularnie, na terenie całego kraju – a przecież ci wygnani i tak mogli mówić o szczęściu w porównaniu do swoich rodaków więzionych, wykorzystywanych do przymusowej pracy czy zabijanych w mordowniach. Smutna prawda jest taka, że pod koniec wojny i tuż po niej przez Polskę przetoczyła się odwrócona, ale równie brutalna, co ta nazistowska, machina przemocy. Nie było mowy o rozgrzeszeniu, zrozumieniu czy słusznej sprawie – zemsta okazała się ślepa...” Źródło: Maria Procner „„Dobić bestię!”. Jak Polacy mścili się na Niemcach za II wojnę światową?”, ciekawostkihistoryczne.pl 2020
cdn.
¹ Źródła: Song Hongbing „Wojna o pieniądz”, Marek Łuszczyna „Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne”; TV: Bogusław Wołoszański „Encyklopedia II wojny światowej”/„Sensacje XX wieku”/„Tajna historia XX wieku”, „Fake czy historia?” (Sezon 1, odc. 5 – vod.tvp.pl); YouTube: „Historia jakiej nie znacie” („Wojna polsko niemiecka 1921. Czy tak powinniśmy nazywać III powstanie śląskie?” – prof. Ryszard Kaczmarek, „Jak Stalin rozpętał II wojnę światową”), dr Leszek Pietrzak „Zakazane Historie” („Jak Wall Street napisała prawdziwy traktat wersalski”, „Tajemnica Pearl Harbor. Prawda, którą ukrywają Amerykanie”, „Wspólnik Stalina – Franklin Delano Roosevelt”, „Kibice Holocaustu”), Oleksandr Medyński „9.6.3.STUDIO” („Banki rozpętały wojnę? Prawdziwa przyczyna II wojny światowej”), Łukasz Kazek „Łukasz Kazek History Story” („Zemsta Rosjan/Russian Revenge”, „Czeska Zemsta/Czech Revenge – Brutalny i bestialski odwet Czechów na Niemcach lato 1945 roku”, „Odwet na Niemcach/Revenge on the Germans”) – materiały dostępne także na Triads Historia;
Piotr Zychowicz „Drezno: to nie był bohaterski lot”, „Rzeczpospolita” 2009 (forum.odkrywca.pl)
Joanna Lubecka „Ravensbrück. Gwałciciele z Armii Czerwonej”, przystanekhistoria.pl 2022
Sławek Zagórski „Operacja „Keelhaul” – zdrada Aliantów”, geekweek.interia.pl 2015
Anna Zechenter „Zdrada przyszła z Zachodu. Nieprzedawnione”, dziennikpolski24.pl 2009
Barbara Cöllen „Abp Nossol: „Nawet wypędzenie z raju nie było właściwe””, www.dw.com 2015
Maria Procner „Brytyjskie obozy koncentracyjne w Afryce”, ciekawostkihistoryczne.pl 2020
Michał Piorun „Holokaust Indian. Co ich zabiło?”, ciekawostkihistoryczne.pl 2022
Artur Domosławski „Indianie, wyrzut sumienia”/„Zbrodnia założycielska”, www.polityka.pl 2018
Aureliusz Pędziwol „Czechy: Wielka chlewnia na kościach umarłych”, www.dw.com 2022
Mariusz Surosz „Zemsta Czechów”, wyborcza.pl 2013
Krzysztof Persak „Kto był sprawcą zbrodni w Jedwabnem?”, twojahistoria.pl 2017
Marek Kozubal „Anatomia kłamstwa. Co naprawdę wydarzyło się w Jedwabnem?”, www.rp.pl 2026
Wikipedia Powrót
² Wszystkie podawane liczby ofiar mają charakter orientacyjny i szacunkowy, a historyczne spory wokół ich dokładności nie wpływają na ocenę moralną poruszanych zagadnień. Powrót
³ Termin bankster, powstały z połączenia słów „bankier” i „gangster”, funkcjonował już sporadycznie pod koniec XIX wieku, a spopularyzowany został w czasach wielkiego kryzysu lat trzydziestych XX wieku. Powrót
Strona główna > Uniwersalistyczne spojrzenie na narodowość
Podstawę dla treści prezentowanych na
stronie stanowi uniwersalizm etyczny.
ETUN
AI Free
© 2021-2026 Grzegorz Berke
Prawa autorskie zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie materiałów dozwolone wyłącznie w celach niekomercyjnych, związanych z ideą strony, w formie niezmienionej i z podaniem źródła. Wszelkie inne wykorzystanie tylko za zgodą autora.